Oczy Tammy Faye

W Polsce nie jest znana profesja teleewangelików, bo w USA jest masa wszelkich sekt oraz kultów, dając wiele pola dla wszelkiego rodzaju pastorów czy kaznodziei. Czym są ci goście? Osobami głoszącymi Słowo Boże za pomocą telewizji, utrzymując się z datków od swoich widzów. I zaczniecie mi tu mówić o pewnym duchownym z Torunia, on nie ma tu startu do tych pastorów z TV. Jednymi z największych głosicieli Dobrej Nowiny byli Tammy Faye oraz jej mąż Jim Bakker.

Film skupia się na Tammy Faye – prostej dziewczynie z małego miasteczka, wielbiącej Boga. Jednak nie mogła się pojawiać w lokalnym kościele, gdzie jej matka gra na pianinie (z powodu jej przeszłości). Jako studentka w szkole studiującej Biblię poznaje Jima Bakkera – młodego, charyzmatycznego studenta z kontrowersyjnymi poglądami. W końcu oboje biorą ślub i jadą po małych miastach ze swoim show dla dzieci, gdzie Tammy używa swoich pacynek. Zostają dostrzeżeni przez Pata Robertsona, który zaprasza ich do prowadzenia programu w jego telewizji CBN.

Dalej historia potoczy się znajomą drogą, czyli od wzlotu i założeniu własnej telewizji po spektakularny upadek. Wszystko to pokazane z perspektywy Tammy, co jest bronią obosieczną w tym przypadku. Z jednej strony widzimy kobietę, którą można nazwać naiwną, prostolinijną, która ma tylko jeden cel: chwalenie Pana swoim śpiewem oraz programami. Z drugiej strony coraz bardziej zaczyna przyzwyczajać się do luksusowego stylu życia, co symbolizuje charakterystyczny, przesadzony makijaż. Sława zaczyna się odbijać na małżeństwie. Dodatkowo jeszcze przebijające się, choć nadal będące w tle, problemy stacji oraz oskarżenia wobec Bakkera o defraudacje i skandal seksualny.

Dlaczego jest to broń obosieczna? Bo wątki obyczajowe działają i potrafią pokazać oddalenie się małżonków. Ale sprawy wokół stacji są zepchnięte na dalszy plan, przez co kompletnie mnie nie zaangażowały. Być może dlatego, że bohaterka wydawała się być odcięta od tych spraw. Albo nie chciała widzieć tego syfu. Dla mnie najciekawszy jednak był portret tego środowiska, które wykorzystuje media do szerzenia przekazu Ewangelii. Reprezentujący to środowisko Jerry Falwell (mocny Vincent D’Onofrio) wydaje się silną osobowością, z dużymi wpływami, lecz to wszystko tak naprawdę jest tylko biznesem. Bo wszystko dzisiaj można sprzedać (także wiarę), tylko trzeba wiedzieć jak, co pokazuje teledyskowa zbitka pokazująca zmianę programu.

To wszystko jednak trzyma się troszkę w ryzach, co jest zasługą świetnego duetu aktorskiego, czyli Jessiki Chastain oraz Andrew Garfielda. On bardzo pewnie żongluje emocjami swojej postaci: od opanowania, łagodności i charyzmy po oschłość, megalomanię oraz rozgoryczenie. Ale to Chastain jest prawdziwą gwiazdą filmu – pełna przebojowości, charyzmy oraz odwagi w dotykaniu trudnych tematów (rozmowa z pastorem-gejem). Chociaż bywa przy tym dość bujająca w obłokach i działa impulsywnie, co jest chłodno odbierane przez matkę.

Jak odebrać „Oczy Tammy Faye”? To kolejny przykład filmu, który ma świetny temat, ale brakuje jakiegoś mocniejszego uderzenia i spłyca ciężar emocjonalny. Można było mocniej oraz głębiej pokazać środowisko teleewangelistów i jej wpływów na ludzi, a tak sprawia wrażenie ledwo liźniętego.

6/10

Radosław Ostrowski

I tak cię kocham

Chicago to małe miasto, gdzie jakoś trwa życie i to tutaj przyszło żyć niejakiemu Kumailowi. To młody chłopak z Pakistanu, która za dnia pracuje dla Ubera, a wieczorami występuje jako komik. Jest w tym nawet niezły, chociaż żyje w cieniu rodziny trzymającej się tradycji: aranżowane małżeństwa, modlitwy do Allaha. Wtedy na jego drodze pojawia się Emily – młoda, śliczna, ale biała kobieta. Tylko jak się odnaleźć w tym wszystkim. Ostatecznie dochodzi do rozstania, a dziewczyna trafia do szpitala.

i_tak_cie_kocham1

Ten opis, jak i zwiastuny mogły sugerować, że dzieło Michaela Showaltera byłoby remakiem „Ja cię kocham, a ty śpisz”. Nie jest to też – co sugerowałoby polskie tłumaczenie – banalna, naiwna i głupiutka komedia romantyczna. Twórcy serwują takie słodko-gorzkie spojrzenie na świat (i to lubię), gdzie humor miesza się z dramatem. Dodatkowym smaczkiem jest tutaj zderzenie dwóch kultur: amerykańskiej oraz islamskiej, z jednym małym detalem. Rodzina Kumala trzyma się tradycji, ale nie są to religijny fanatycy ani fundamentaliści. A całość jest polana lekkim, komediowym sosem, co nie osłabia bardziej dramatycznych fragmentów. Niby jest to film o miłości, ale dla mnie to opowieść o dojrzewaniu do odpowiedzialności oraz odnalezieniu swojej własnej tożsamości i życiowej drogi. Chociaż pozornie akceptacja od dziewczyny (oraz przyszłych teściów) oraz spełnienie oczekiwań rodziców wydaje się nie do pogodzenia. I te bardziej dramatyczne wydarzenia (niemal połowa filmu) nie jest pozbawiona emocjonalnego kopa aż do finału (w żadnym wypadku nie przesłodzonego). Po drodze będzie wiele faków, wnikliwej obserwacji świata, związków oraz byciu prawdziwym sobą.

i_tak_cie_kocham2

Ta miejscami gorzka, miejscami poważna i zabawna komedia nie miałaby siły ognia, gdyby nie świetne aktorstwo. Nie jestem w stanie wyrazić pełnego zachwytu nad Kumailem Naijanim (film jest oparty na jego własnych doświadczeniach) w pełni oddając jego strach przed odrzuceniem, lawirowanie oraz próbę usamodzielnienia się. To wszystko jest wygrane bez cienia fałszu, a sceny stand-upowe brzmią tak naturalnie. Partneruje mu Zoe Kazan (którą uwielbiam od lat), która w środku filmu jest ograniczona do leżenia, mocno zapada się w pamięć jako lekko postrzelona kobieta z paroma przejściami. Też boi się zranienia (ostra scena rozstania) i szuka związku, chociaż mówi co innego. Ale i tak film kradnie bezczelnie niezawodna oraz charakterna Holly Hunter (matka Emily) w duecie z wycofanym Rayem Romano, tworząc prawdziwą hekatombę.

i_tak_cie_kocham3

„I tak cię kocham” nie jest stricte filmem walentynkowym, gdzie jest od cholery słodzenia, happy endu oraz życia długo i szczęśliwie. Daje wiele poważnych refleksji, wnosi wiele lekkiego humoru oraz zgrabnie miesza romans, komedię z dramatem. Ładny ten związek wyszedł.

i_tak_cie_kocham4

7,5/10

Radosław Ostrowski