

Tym albumem zainteresowałem się dzięki… bardzo intrygującej okładce, nie znając istnienia amerykańskiego zespołu The National. Jak podaje Wikipedia, zespół działa od 1999 roku, tworzy go pięć osób i nagrał do tej pory 5 płyt. Poza tym znani są z tego, że grają smutne piosenki. Mając tą podstawową wiedzę, podjąłem wyzwanie i sięgnąłem po „Trouble Will Find Me”.
Sam nazwa wskazuje, muzyka indie jest z jednej strony melodyjne i ładne, z drugiej brudne i pełne różnych elektronicznych przebitek dźwiękowych. Za produkcję odpowiadają bracia Aaron i Bryce Dessner (gitary i klawisze) i jest tak jak wspominałem. Melodyjne gitary budują bardzo melancholijny klimat („I Need My Girl”, „Bulletproof”), gdzie jeszcze wspiera ich delikatna elektronika i sporadycznie szybka sekcja rytmiczna („Humiliation”, „Sea of Love”). Jednak muzycy poza gitarami i klawiszami korzystają z różnych instrumentów – fortepianu („Pink Rabbits”, „Heavenfaced”), gitary akustycznej („I Should Liv in Salt”) czy smyczków („Fireproof”, „This Is The Last Time”). Nudy tu nie ma, choć dominują tutaj spokojniejsze kompozycje, które brzmią po prostu ładnie i pozwalają się wyciszyć.
Tak samo wyciszający jest wokal Matta Beringera, który nie popisuje się, a wręcz przeciwnie jest bardzo spokojny, stonowany, wręcz pozbawiony emocji. Brzmi to dość dziwnie, ale tworzy to bardzo intrygująca całość do spółki z niezłymi tekstami.
The National są smutni, ale ich smutek nie brzmi zbyt depresyjnie czy mrocznie. Nie wiem jak poprzednie płyty, ale tej słuchałem z może nie wielką, ale przyjemnością. To udana płyta do słuchania po ciężkim dniu.
8/10
Radosław Ostrowski
