The National – Boxer

Boxer

Wydawałoby się, że już nic lepszego po „Alligatorze” nie da się nagrać zespołowi The National. Jednak dwa lata później postanowili spróbować. I tak powstał „Boxer”.

Album ten zawiera 12 piosenek, które wyprodukował zespół do spółki z Peterem Katisem. I w zasadzie jest tak jak poprzednio, czyli melodyjnie, melancholijnie i o miłości. Nadal jest gitara, chórek, smyczki, sekcja rytmiczna i wracające po przerwie dęciaki („Faken Empire”). W zasadzie mamy tutaj kontynuację tego, co zespół zaczął na poprzedniej płycie – melancholia zmieszana z melodyjnością i dynamiką, jednak w porównaniu z „Alligatorem” ten album jest spokojniejszy. Jeśli pojawia się gitara, to głównie akustyczna („Racing Like a Pro”, „Green Gloves”), zaś bardziej dynamiczne kawałki są tutaj w ilościach śladowych („Mistaken for Strangers”, „Briany”), co dla mnie jest pewną wadą, bo wcześniej było to bardziej zróżnicowane i przebojowe. Owszem, nadal brzmi to ładne, ale ja już miałem tutaj poczucie zmęczenia materiału i wtórności. Jednak całość brzmi po prostu dobrze, chociaż liczyłem na więcej. Czasem zdarza się pewne przełamanie (perkusja w „Apartment Story”), ale to są bardo rzadkie przypadki.

Nadal przyjemnie się słucha Berningera, zaś teksty trzymają dobry poziom,konsekwentnie trzymając się z góry znanego tematu (miłość niespełniona i nieszczęśliwa).

Jeśli ktoś polubił poprzednie płyty The National, śmiało niech bierze i tą. Mnie trochę znudziła (od połowy), ale to nadal dobra muzyka.

7/10

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz