

Nie zawsze można nagrywać znakomite płyty, ale The National poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Po „Boxerze”, który u mnie spotkał się z lekko chłodniejszym przyjęciem, pojawiła się kolejna EP-ka zespołu.
„The Virginia” zawiera 12 piosenek i jest kompletną mieszanką premierowych utworów, wersji demo i koncertowych piosenek. Taka mieszanka może wydawać się chaotyczna, ale wyszło dość ciekawie. Zaczyna się znów pokazywać delikatnie gitara elektryczna („Tail Saint”), zastępowana przez akustyczną, znowu jest melodyjnie, zaś wszystko okraszone smyczkami, fletami, dęciakami i klawiszami, nadal stawiając na klimat. Niby nic nowego, część utworów już znamy („Slow Slow” tutaj w wersji demo, a „Lucky You” z sesji w Daytrotter), ale brzmi to lepiej. Czasem surowo („Rest of Years” z mocną gitarą), czasem następuje zmiana tempa (koncertowa wersja „Mansion on the Hill” Bruce’a Springsteena z ładną gitarą i coraz bardziej nakręcającą się perkusją), a wersje koncertowe są ciekawe i nawet zaskakujące (ponad 8-minutowe „About Today” czy „Fame Empire” z gitarowym riffem pod koniec), czasem skręci się w stronę folku („You’ve Done It Again, Virginia”). Innymi słowy to jest nadal The National – ładny, przyjemny, choć nadal trochę mało urozmaicony.
Może się po prostu czepiam na siłę, jednak te niby mało zaskakujące utwory są pełne emocji, tak jak wokal. Brzmi to dobrze, w paru utworach nawet bardzo. Fanów zachęcać nie muszę.
7,5/10
Radosław Ostrowski
