La Roux – Trouble in Paradise

Trouble_in_Paradise

W 2009 pojawili się i zaszaleli swoim przebojem „Bulletproof”. Duet La Roux, czyli wokalistka Elly Jackson i muzyk Ben Langmaid trafili w gusta ludzi odnosząc się do synth popowej stylistyki z lat 80. I po tych pięciu latach wracają z nowym materiałem. Jaki efekt?

Można powiedzieć, że w zasadzie to kontynuacja tej drogi. Początek, czyli „Uptight Downtown” poza elektroniką budzi skojarzenia z ostatnia płytą Daft Punk (sekcja rytmiczna i gitara elektryczna). Ale im dalej w lesie, to bardziej stoimy w latach 80., co słychać to głównie w syntezatorowych dźwiękach, budujących letni klimat. Nie brakuje szybszego tempa („Kiss and Not Tell” czy „Sexotheque” z delikatna gitarą elektryczną), delikatnego rozmarzenia („Cruel Sexuality” czy bardzo perkusyjny „Paradise in You” z ładnym fortepianem), inwazji elektronicznych cudeniek („Tropical Chancer” z „karaibskimi” wstawkami) oraz coś do tańczenia (prawie 7-minutowy i najlepszy na płycie „Silent Partner”). Do wyboru, do koloru. Największym atutem jest tutaj bardzo eteryczny wokal Elly, która potrafi uwieść, świetnie współgra z muzyką i kusi. A teksty, choć w tej muzyce są kwestią drugorzędną, są całkiem niezłe.

Duet La Roux potwierdza, że nadal jest zapotrzebowanie na muzykę, którą już dawno znamy. Tylko trzeba ją odpowiednio uwspółcześnić. Plan był bardzo prosty: zrobić dobrą popowa płytę. I to się udało zrealizować bez poważniejszych błędów. Więc jeśli komuś się znudziło słuchanie ostatnich dokonań Ultravox czy OMD, śmiało może sięgnąć po brytyjski duet. To pora wbijać na parkiet.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz