

Niemiecki Unisonic kierowany przez wokalistę Michaela Kiske i gitarzystę Kaia Heisera, którzy tworzyli legendarny Helloween. Dodatkowo grupę tworzą basista Dennis Ward, perkusista Kosta Zarfou (obaj z Pink Cream 69) oraz gitarzysta Mandy Meyer (Asia). W tym składzie nagrali jedna płytę i dwie EP-ki. Pora na drugi pełny album.
Innymi słowy: ma być szybko, głośno i z pazurem. Gitarzyści łoją aż miło, w czym wspiera ich perkusista. Choć początek wydaje się dość spokojny (podniosły, instrumentalny „Virtual 2.0”), to dalej jest naprawdę ostra jazda bez hamulców, co pokazuje już „Your Time Has Come” pełen poweru i mocy. „Expectable” jest pozornie spokojniejszy, jednak popis sekcji rytmicznej oraz mocny wokal przykuwają uwagę na długo. Równowaga między tempem a patosem jest „For the Kingdom”, dalej tez jest różnorodnie jak marszowe „Not Gonna Take Anymore”, spokojniejszym, ale długim „The Night of Long Knives” z podniosłym refrenem czy balladowym „Blood” z pięknym akustycznym wstępem. Choć utworów jest aż 14 trudno wskazać jakiś słabszy czy mniej udany. A wokale zarówno Heisera jak i Kiske są po prostu świetne.
W zasadzie można śmiało stwierdzić, że Unisonic brzmi jak Halloween za swoich lat świetności. „Light of Dawn” tylko potwierdza ten kierunek drogi. Fani mocniejszych i ostrzejszych dźwięków wiedzą co mają robić.
9/10 + znak jakości
Radosław Ostrowski
