The Charlatans – Modern Nature

Modern_Nature

Pochodzący z West Midlands brytyjski zespół The Charlatans to mniej znany przedstawiciel britpopu – nurtu zapoczątkowane przez Osasis, Travis i blur.  Do tej pory wydali jedenaście płyt, stając się w Anglii bardzo popularnym zespołem. Ekipa pod wodzą basisty Martina Blunta oraz wokalisty Tima Burgessa po pięciu latach oraz śmierci perkusisty Jona Brookesa wydała album nr 12, wyprodukowany wspólnie z Jimem Spencerem (współpraca m.in. z New Order, Johnnym Marrem, The Vaccines czy Oasis).

Zaczyna się od mieszanki perkusyjno-elektronicznej, czyli „Talking in Tones” z intrygującą aurą oraz delikatną gitarą. W podobnym tonie jest prowadzony „So Oh” z ciepłymi organami w tle czy „Come Home Baby” ze staroświecko brzmiącym basem oraz żywiołowym refrenem. Gitara bardziej ożywia się w nastrojowej balladzie „Keep Enough”, dostajemy też pulsujący, niemal akustyczny „In the Tall Grass”. „Emilie” ma w sobie coś z wczesnego Coldplaya (ładnie gra gitara akustyczna i to jest fajne), a kompletną niespodzianką jest ponad 6-minutowy (i najlepszy), pachnący latami 70-tymi „Let The Good Times Be Never Ending” (bas, klawisze Hammonda, funkowa gitara) oraz troszkę przypominający Oasis „Need You To Know” z bardziej garażową gitarą oraz eleganckimi smyczkami.

Końcówka jest już bardziej gitarowo-rockowa. Najpierw jest cięższy (jak na tą grupę) „Lean In”, następnie pójście w pop pod postacią niezłego „Trouble Understanding” oraz spokojniejszego „Lot to Say”.

Mieszanka łagodnych wejść z retro rockiem dała bardzo przyzwoity album, którego słucha się miło. Dodatkowo w wersji deluxe znajdziemy cztery dodatkowe utwory, na dobrym poziomie zrealizowane.  Innymi słowy – godne uwagi.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz