
Kolejny intrygujący debiut muzyczny, tym razem z Polski. Kwartet The Fruitcakes tworzą Kuba Zwolan (wokal, gitara prowadząca), Łukasz Tymański (perkusja), Przemek Bartos (bas) i Tomasz Ziętek (gitara), działają od 2013 roku. Mocno inspirują się rockiem lat 60., co postanowili pokazać w – przewrotnie nazwanym – debiucie “2”. Wsparci przez producenta Maćka Cieślaka (Skalpel), stworzyli swoje dzieło.
I od samego początku czuć inspirację starym brzmieniem, jakbyśmy wygrzebali jakiś album sprzed 50 lat. Letnim klimatem czaruje “Suntime” z uroczą gitarą oraz przestrzennymi klawiszami. Perkusja luźniej podchodzi w pełnym orientalnego klimatu “Little Girl” (ten sitar i klawisze), czuć troszkę ducha Beatlesów jak w “Whatever I Get”, gdzie pod koniec dostajemy różne piszczałki czy romantycznym “Sleepless” z imitacją klawesyna oraz wspólnym zaśpiewem refrenu. Brudniej robi się w przypadku “Let Inside The Light”, gdzie gitara jest cięższa, a “He’s Calling You” ma w sobie odrobinę psychodelii. W ogóle muzyka jest tutaj lekka, ładna i przyjemna, niepozbawiona też zabawy (zabarwiony organami “Night & Day” czy pianistyczny walczyk “It’s Better”). Na mnie największe wrażenie zrobiło “Dreaming My Days Away”, które klimatem przypominało… “Golden Brown” The Stranglers.
Słychać zgranie zespołu, wokale są zgrane z cała resztą I nie czuć zwyczajnie fałszu. Czuć ducha starego rock’n’rolla z lat 60., ale nie jest tak melodyjny jakby to mogło być. Czekam na kolejny album i jestem ciekawy, co dalej będzie.
7/10
Radosław Ostrowski
