Dawno temu była sobie pewna gra planszowa „Jumanji”. Ale była to gra bardzo niebezpieczna i nieobliczalna, gdyż każdy rzut kośćmi doprowadzał do pojawienia się kolejnych niebezpieczeństw z dżungli. Wie o tym Alan Parrish, który w 1969 roku przypadkiem znalazł tą grę. O swoim odkryciu opowiedział swojej przyjaciółce, Sarze Whittle. Gdy rodzice Alana wychodzą, dzieci zaczynają grać. Ale jeden rzut powoduje, że chłopiec wchodzi do środka gry, a dziewczynka ucieka. 26 lat później do tego samego domu trafiają wychowywane przez ciotkę Judy z Peterem, którzy znajdują grę. Chcąc nie chcąc, kontynuują rozgrywkę, nie wiedząc o tym i pakują się w tarapaty.

Nakręcony w 1995 roku film Joe Johnstona stał się dla wielu widzów produkcją otoczoną kultem, chociaż nie jest to typowy film familijny. Bo sama gra jest bardzo mroczna, niczym z horroru pojawiają się kolejne zwierzęta, coraz bardziej podkręcając wysoką stawkę – życie. A by wygrać, trzeba stosować prawa dżungli, wykazać się sprytem i pokonać tajemniczego myśliwego Van Pelta. Reżyser powoli buduje napięcie, rozładowywane przez nieco slapstikowy humor. Do tej pory wrażenie robią efekty specjalne, mieszające grafikę komputerową z praktycznymi efektami, broniąc się przed zębem czasu. Wyłażące pnącza, atak stada czy podłoga zmieniająca się w ruchome piaski do dziś wygląda świetnie. I nadal trzyma w napięciu, co widać podczas próby odzyskania gry z ręki Van Pelta czy finału. Klimat podkręca także muzyka Jamesa Hornera oraz pomysłowo inscenizowane sceny.

To wszystko mogłoby nie wypalić, gdyby nie wyraziste postacie. Robin Williams idealnie balansuje między żartem a powagą. Jako dorosły Alan próbuje odnaleźć się w nowym, obcym świecie, naznaczonym pobytem w dżungli, zmieniając go w połamanego człowieka. I to wygrane zostało znakomicie, bez poczucia fałszu, pokazując troszkę inne oblicze aktora. Również role dziecięce są świetnie poprowadzone, zarówno Kirsten Dunst (Judy), jak i Bradley Pierce (Peter) świetnie się uzupełniają, tworząc zgrabny duet. Także Van Pelt (mocny Jonathan Hyde) sprawdza się w roli czarnego charakteru, którego determinacja jest godna Terminatora, choć motywacja wydaje się bardzo prosta.

Mimo ponad 20 lat na karku, „Jumanji” nadal się broni jako świetny film przygodowo-familijny, pełen niebezpieczeństw oraz aury tajemnicy. Akcja ciągle zachowuje tempo, postacie są bardzo wyraziste i trzyma w napięciu do przewrotnego finału. Tak się robi klasykę.
7,5/10
Radosław Ostrowski
