Zabij mnie glino

Znamy ten schemat nie od dziś: policjant ściga przestępcę. Groźnego i niebezpiecznego, który już raz uciekł. W którymś momencie pojedynek między nimi ma charakter osobisty. Jeden z nich nie przeżyje tego. Nie, to nie jest „Gorączka” Michaela Manna, ale produkcja z naszego podwórka. Ciężko to sobie wyobrazić? Ale dla debiutującego reżysera Jacka Bromskiego nie było rzeczy niemożliwych.

Schemat znamy, to poznajmy szczegóły. Przestępcą jest Jerzy Malik – inteligentny, ale i bezwzględny złodziej, którego wystawił szef podczas roboty. Ten ucieka do swojej żony, gdzie zgarnia go kapitan Popczyk. Malik zaczyna planować zemstę zarówno na gliniarzu, jak i byłym szefie, Stawskim. Udaje mu się uciec z więzienia, dzięki poznanemu w pierdlu Sewerynowi. Mężczyzna planuje zabicie Popczyka w jego mieszkaniu, ale cała akcja kończy się śmiercią kobiety i jej kochanka. I to tylko zaostrza sprawę.

zabij mnie glino1

Na pierwszy rzut oka, sama historia wydaje się być dość ograna, ale Bromski jest cwany. Dlaczego? bo trudno tak naprawdę osadzić miejsce akcji tego filmu. Niby to Polska Ludowa, a wygląda jakbyśmy byli w jakimś kraju bliżej Europy Zachodniej. Skąd to przypuszczenie? Reżyser kompletnie ubarwia ówczesną rzeczywistość. Komisariaty (przynajmniej wnętrza) wyglądają jak z amerykańskich metropolii: szklane pomieszczenia, nowoczesny sprzęt (ta ciężarówka z kamerami) i jedzenie z McDonalda. Którego jeszcze wtedy nie było. Ani razu nie pada słowo milicja, w telewizji są trzy kanały (zamiast dwóch), wszyscy jeżdżą zagranicznymi samochodami. Dopiero w finale pokazano polskie blokowisko, gdzie dochodzi do ostatecznej konfrontacji.

zabij mnie glino2

Nawet bandyci tutaj wyglądają jak wzięci z europejskiego kina. Zawsze elegancko ubrani, otoczeni drogimi przedmiotami, pięknymi kobietami. Ale są równie niebezpieczni, gdy się nadepnie im na odcisk. No i nie brakuje wyrazistych epizodów, dodających realizmu: fałszerz, paser, prostytutki. Wszystko to, choć wzięte w cudzysłów, czyni ten film odporniejszym na ząb czasu.

zabij mnie glino3

Sama intryga jest poprowadzona bardzo pewnie i zgrabnie. Poza polowaniem, Bromski wykorzystuje wiele znany elementów z gatunku: planowany skok na wagon pocztowy, informatorzy, bijatyka w barze. Wszystko to zrealizowano sprawnie, zaś historia wciąga do ostatniej sekundy. Nie brakuje tu zarówno rozładowującego napięcia humoru, ciętych dialogów oraz odpowiednio budującej klimat muzyki (syntezatorowo-rockowo, ale godnie się starzeje). Jedynym poważnym problemem był dla mnie odgłos z wystrzeliwanej broni, który psuje efekt. Nadal wrażenie robi praca kamery oraz dynamiczny montaż, a także bardzo dobrze napisany scenariusz.

zabij mnie glino4

To wszystko by nie podziałało, gdyby nie świetnie dobrana obsada. Malika zagrał Bogusław Linda i była to dla niego rola przełomowa. Aktor znany głównie z ról w kinie moralnego niepokoju, tutaj po raz pierwszy gra twardziela. Może i gra czarny charakter, nie jest jednak demoniczny. Opanowany, tajemniczy, inteligentny, ale ma w sobie coś z dzikiego zwierzęcia. Gdy poczucie się zagrożony, atakuje, zaś zdrady nie wybacza. Wprawka przed popisami u Pasikowskiego. Po drugiej stronie jest Piotr Machalica jako Popczyk. Zmęczony życiem, nie potrafiący się dogadać z żoną pracoholik, dla którego robota to jedyna rzecz, jaką umie. Do tego zamknięty w sobie, wycofany, podczas śledztwa zaczyna grać naprawdę ostro. Bliżej mu do komisarza Halskiego niż porucznika Borewicza, co jest sporym zaskoczeniem. Na drugim planie nie brakuje wyrazistych postaci, co zazwyczaj bywa problemem. Najbardziej wybija się trzech panów: rozgadany i dowcipny inspektor Jachimowski (brawurowa kreacja Andrzeja Grabarczyka), niezbyt rozgarnięty Seweryn (zaskakujący Zbigniew Zamachowski), będący na utrzymaniu prostytutki oraz bardzo śliski Donald (mocny Marek Barbasiewicz), planujący oszukać swojego szefa. Jest jeszcze Anna Romantowska, czyli Dorota – kobieta zakochująca się w Maliku, widząca w nim jaśniejszą stronę. Nawet jeśli miejscami wydaje się zbyt ekspresyjna, nie popada w parodię czy szarżę.

zabij mnie glino5

Dla wielu „Zabij mnie glino” to najlepszy film w dorobku Jacka Bromskiego. Reżyser później próbował iść w stronę kina sensacyjnego („To ja, złodziej” czy „Anatomia zła”), ale nie zbliżył się nawet do poziomu debiutu. Mimo lat nadal trzyma w napięciu i ogląda się więcej niż dobrze. A Warszawa wygląda bardziej europejsko niż kiedykolwiek.

8/10

Radosław Ostrowski

Przesłuchanie

Rok 1950, czyli czas już powojenny. Okres, gdy można w miarę spokojnie żyć, gdzie socjalizm zaczyna się coraz lepiej wdrążać, zaś ludzie żyją szczęśliwi. Jedną z takich osób jest artystka Antonina Dziwisz – występuje w różnych miejscach, zarówno w kolektywie na wsiach i wioskach, jak i na ważnych uroczystościach. Któregoś wieczoru, mocno podchmielona zostaje odwieziona przez dwóch dżentelmenów. Gdy już odzyskuje przytomność okazuje się, że trafiła do więzienia podejrzana o współpracę z wrogiem narodu, majorem Olszą. Zaczyna się ciąg przesłuchań i tortur.

przesluchanie1

Film Ryszarda Bugajskiego otoczony jest statusem legendy, jaki za nim krąży. Dzieło, które zostało skazane na półki (gdyby nie upadek systemu w 1989 roku, pewnie dalej by tam siedział), podczas kolaudacji – odbyła się ona w środku stanu wojennego – żądano wręcz zniszczenia taśmy, realizujący dzieło Zespół Filmowy X został rozwiązany, zaś reżyserowi wręczono bilet w jedną stronę. Już same te fakty mogą rozpalać wyobraźnię, że to może być kino bardzo ostre, mocne, antysystemowe. Wielu twórców (w tym sam Bugajski) później też opowiadało o tym okresie oraz tych, którzy mieli wątpliwą przyjemność zostać osadzonymi w więzieniach. Tylko, że to byli ludzie, jakich dzisiaj zwykło się nazywać bohaterami (rotmistrz Pilecki, Kazimierz Moczarski, Danuta „Inka” Siedzikówna).

Tutaj mamy zupełnie inny przykład, bo ofiarą jest osoba politycznie neutralna: nie należy do organizacji antypaństwowych (AK, NSZ), nie jest członkiem partii, nie jest wierząca. Tonia jest zwykłym szarakiem, wrzuconym do trybów maszyny, z której wyjście jest prawdopodobnie jedno: śmierć. No chyba że zrobisz to, co ci każą: podpiszesz każde zeznanie (nawet jeśli jest w nim coś, czego nie powiedziałeś), obciążysz swoich przyjaciół i wtedy będziesz miał spokój. Ale na to, nie ma żadnych gwarancji – twoje życie jest już poza twoją kontrolą.

przesluchanie2

Bugajski zrobił bardzo surowy film pod względem formalnym: areszt jest ciasny, cele po kilka osób oraz pokój przesłuchań z biurkiem i krzesłem. Im dalej w las, tym bardziej widzimy kolejne sceny pokazujące okrucieństwo tego systemu. Nawet osoby mocno w niego wierzące są tutaj ofiarami własnych przekonań, co widać na przykładzie Witkowskiej oskarżonej o szpiegostwo („Nie byłam szpiegiem subiektywnie. Byłam szpiegiem obiektywnie, udowodnili mi to.”). Mimo złamania oraz zderzenia z aparatem, nadal pozostaje wierna systemowi, co może budzić paranoję. Dalej będą kolejne metody: zastraszanie, wyzwiska, „kąpiele”, pobicia, psychiczne znęcanie się. Im dalej w las, tym bardziej wydaje się to przerażające, ciągle zastanawiając się nad jednym: jakie jeszcze metody są wykorzystane i czy Tonia w końcu się załamie? Nie brakuje mocnych, wręcz naturalistycznych scen (pierwsza kąpiel czy próba samobójcza), sen z rzeczywistością się mieszają (świetny montaż), a poczucie izolacji potęguje nieobecna muzyka oraz zdjęcia, niemal skupione na twarzach i zbliżeniach.

przesluchanie3

A całość ożywia fantastyczne aktorstwo. Tutaj błyszczy najbardziej Krystyna Janda, chociaż można odnieść wrażenie, że jej nadekspresyjność początkowo może wydawać się dużym ciężarem. Od słowotoku, nerwowości można oszaleć, ale z każdą sceną coraz bardziej zaczynamy dostrzegać wyciszenie, obojętność, balansowanie na granicy obłąkania. I jednocześnie zastanawiałem się, co daje jej aż tyle siły, wręcz uporu. Jeszcze bardziej wybijają się przesłuchujący bohaterkę Janusz Gajos oraz Adam Ferency. Ten pierwszy wydaje się opanowanym, elegancko ubranym dżentelmenem, ale w każdej chwili potrafi zmienić się w bezwzględnego brutala, jednak to Ferency w roli Morawskiego tworzy bardziej nieoczywistą kreację: idealisty wierzącego w system, który… zaczyna w ten system wątpić. Więcej wam nie zdradzę, bo ewolucja bohatera zostaje poprowadzona w sposób bardzo przekonujący. Poza tym triem warto wspomnieć Annę Romantowską (wycofana Mira), Bożenę Dykiel (energiczna Honorata) czy… Agnieszkę Holland (Witkowska), która daje sobie radę jako aktorka.

Mimo lat, film Bugajskiego nadal potrafi chwycić za gardło z kilkoma mocnymi scenami. Brudny, szorstki, miejscami brutalny dramat szarego człowieka zderzona z nieomylnym systemem władzy ludowej – nieomylnej, słusznie sprawiedliwej, działającej zgodnie ze swoimi szczerymi ideami. No i zakończenie, które pozostaje otwarte, stawiając pytanie: co dalej?

7,5/10

Radosław Ostrowski