Cudowne tu i teraz

Opisz wyzwanie, trudność lub nieszczęście, jakiego doświadczyłeś w swoim życiu. Co z niego wyniosłeś i jak przygotowało cię na przyszłość? – to pytanie, na które odpowiedź ma napisać 18-letni Sutter, by dostać się na studia. A kim on jest? Licealistą (co można stwierdzić po wieku), pracuje w sklepie z męską garderobą, bardzo lubi wypić, poimprezować i ma super laskę. Do czasu, kiedy ona z nim zrywa. Podczas jednej z imprez, budzi się na trawniku i pierwszą osobą, która pojawia się w zasięgu jego „przytępionego” wzroku jest dziewczyna, niejaka Aimee Finicky. To taka dziewczyna, na którą nikt nie zwraca uwagi, taka „szara myszka”. Powoli jednak ta dwójka zaczyna do siebie się zbliżać.

cudowne1

Filmy o zakochanych nastolatkach można w zasadzie podzielić na dwie grupy. Pierwsza to bardzo naiwne i przesłodzone bajeczki pokroju „Step Up” czy innego ”High School Musicalu”.  Druga grupa to filmy trochę takie bardziej ironiczne, z większym dystansem, słodko-gorzkie. Ten film zalicza się raczej do drugiej grupy. Motywacja głównego bohatera, który spotyka się z nową koleżanką, nie jest do końca jasna – może chce pomocy z matematyką albo po prostu odegrać się na swojej byłej, bo to zła kobieta była. Ale jak wiadomo, nic nie jest proste, a najbardziej wyrachowane plany muszą wziąć w łeb, gdy pojawia się największa niewiadoma  – uczucia. Reżyser James Ponsoldt do spółki ze świetnymi scenarzystami to pozornie konwencjonalne love story rozgrywa z dużą dawką delikatności i wrażliwości, zaś każdy przełomowy moment związku ogląda się z dużym napięciem.

cudowne2

Ta relacja pozostaje najciekawszym wątkiem, ale nie jedynym. Rodzice po rozwodzie – ona chłodna, on zapatrzony w siebie pijus, była dziewczyna Charlene marząca o facecie jako kimś więcej niż tylko dobrej zabawie. Jest jeszcze nauczyciel, sympatyczny szef Dan i obecny chłopak byłej Marcus. Każde z nich tak naprawdę szuka swojego miejsca i stara się być fair. Jednocześnie Ponsoldt bardzo krytycznie odnosi się do filozofii korzystania z każdej chwili garściami. Główny bohater dość często i mocno nadużywa tej formy, by po prostu się nawalić. Czemu to robi? Żeby się „znieczulić” przed światem, bólem, rozczarowaniami i wszystkim tym, co złe. Jak jest dobrze, to się napiję, jak źle, to tym bardziej. Jednak czy jest szansa na wyplatanie się z tego i zerwanie ze swoimi nałogami? Oto jest pytanie, a twórcy nie dają jednoznacznej opowieści (zakończenie).

cudowne3

Ta historia jest interesująca nie tylko dzięki świetnemu scenariuszowi, ale też grającym główne role, którzy wywiązali się ze swoich zadań pierwszorzędnie. Sutter (świetny Miles Teller) wydaje się takim cwaniakiem, który ma głowę na karku, ale czuje się bardzo samotny i odrzucony przez matkę (Jennifer Jason Leigh w formie). Topi swoje smutki i szczęście w alkoholu, nie widząc innego wyjścia, pozostając niedojrzałym młodzieńcem. Dla mnie jednak objawieniem była Shailene Woodley, czyli Aimee. Trochę nieśmiała, przytłoczona przez matkę, okazuje się bardzo wrażliwą i inteligentną dziewczyną. Spotkanie tych dwojga oddziałuje korzystnie na każdą ze stron – ona nabiera wiary w siebie i staje się niezależna, on dojrzewa do poważniejszej relacji i próbuje walczyć ze swoimi demonami.

cudowne4

Coraz bardziej zaczynam doceniać takie słodko-gorzkie tragikomedie pełne sarkazmu, a także wnikliwej obserwacji dwojga pogubionych ludzi. Pytanie czy jeszcze tych dwoje będzie miało drugą szansę? Nie wiem jak wy, ale ja wierzę w człowieka, który potrafi zmienić się pod wpływem poważnych zdarzeń.

8/10

Radosław Ostrowski

Nebraska

Poznajcie niejakiego Woody’ego Granta – faceta już w zaawansowanym wieku, który bardzo lubi wypić. I nagle dostaje list z informacja, ze wygrał milion dolarów, ale nagrodę musi odebrać w Lincoln, stan Nebraska. Zapomniałem wspomnieć, że Woody pochodzi z Billings w stanie Montana. Mężczyźnie towarzyszy jego syn, David, który jest przekonany, że cała ta wygrana to oszustwo. Ale po drodze panowie jadą do Hastings – rodzinnego miasta starszego Granta.

nebraska1

Alexandre’a Payne’a znam tylko z niezłych „Spadkobierców”, którzy mnie nie powalili na kolana. I tym razem mamy do czynienia z obyczajową historią, ubrana w konwencję kina drogi. I nie oszukujmy się, że jest to tylko wędrówka po forsę, bo obaj panowie bliżej się poznają i będą też mieli okazję spędzić ze sobą wiele czasu. Reżyser serwuje nam typowe elementy tej konwencji: sympatycznych, choć dziwacznych bohaterów, tajemniczą i powoli wyjaśniającą się przeszłość oraz ciepły humor okraszony pewną dawką ironii. Trochę to przypomina „Prostą historię” Lyncha, w dodatku okraszone czarno-białą taśmą. Nic zaskakującego, ale nie ma tu mowy o nudzie (choć tempo jest niespieszne). Payne bardzo wnikliwie i ze sporą dawką skrytych emocji angażuje, przykuwając uwagę do samego końca (nie powiem wam jakiego), pokazują tez przy okazji prowincję – pełną starych ludzi, braku perspektyw, gdzie wieść o wygranej nagle ożywia tą spokojną okolicę. Ale też pojawiają się „sępy” spragnione części z wygranej. I co wtedy? To już musicie zobaczyć sami.

Drugi mocnym elementem jest świetne aktorstwo. Zdecydowanie wybija się trochę zapomniany Bruce Dern. Woody w jego interpretacji to człowiek, który wie, że przepił swoje życie. Jest uparty, bardzo łatwowierny, dla niego podróż jest rozliczeniem z samym sobą i próbą odkupienia swoich win. Aktor bardzo oszczędnie gra swoją postać i potrafi wzbudzić sympatię wobec tego dość trudnego faceta z poniszczonym życiorysem. Sekunduje mu dzielnie Will Forte, czyli David – ułożony, trzymający się bardziej na ziemi syn, który decyduje popilnować ojca w tej wędrówce. Poza tymi dwoma panami, nie można zapomnieć o ironicznej i ostrej June Squibb (jędzowata żona Woody’ego), która wręcz szaleje na drugim planie.

nebraska2

„Nebraska” nie jest niczym zaskakującym, ale po raz kolejny potwierdza starą prawdę, że prostota jest największą siłą. Kameralnie, ale szczerze i uczciwie. To w obecnych czasach jest naprawdę dużo.

8/10

Radosław Ostrowski