Upokorzenie

Simon Axler kiedyś był piekielnie utalentowanym aktorem, który zwracał uwagę wszystkich. Ale po 60 kariera załamała się. Najpierw zamiast wejść na scenę, wyszedł z teatru, a kiedy wszedł, to nikt nie interesował się tym, co miał do pokazania. Wtedy postanowił wypaść ze sceny. Po zajściu decyduje się na terapię oraz pobyt w psychiatryku kierowanym przez dr Fella. Po wyjściu z niego odwiedza go córka jego przyjaciół – Pegeen Stapleford. Znajomość ta mocno naznaczy jego życie.

upokorzenie1

Barry Levinson tym filmem chyba wszystkich zaskoczył. Podjął się o tyle trudnego wysiłku, że zmierzył się z powieścią Philipa Rotha. Autor ten miał pecha do filmowych adaptacji, które były co najwyżej średnie. Tutaj udało się to studium starości, zgorzknienia oraz wycofywania się z życia. I wtedy pojawia się kobieta, która zmienia nastawienie naszego bohatera, pragnącego poukładać ten bajzel wokół siebie oraz powrócić do występu. Nie brakuje tutaj zabawnych sytuacji, jednak jest to humor bardzo cierpki (depresyjne stany, gdy bohaterowi miesza się rzeczywistość z lękami), dopełniający poważnego i ważkiego dramatu. Realizacyjnie film przypomina produkcje niezależne, z trzęsącą się kamerą oraz stonowaną muzyką, co nie wywołuje irytacji i trafnie podkreśla stan emocjonalny Axlera. Nie zawsze jest zachowane tempo, a jeden wątek może wydawać się zbyteczny (Prince’a – byłej dziewczyny Pegeen, który zmienił płeć), ale całość jest interesująca, refleksyjna aż do dramatycznego finału, pieczętującego los podstarzałego aktora.

upokorzenie2

Levinsonowi udaje się zachować wiarygodność, głównie dzięki fantastycznej roli Ala Pacino. Aktor cudownie odnajduje się w roli tracącego pewność siebie gwiazdora, będącego cieniem samego siebie, w czym można (dla mnie troszkę na siłę) sytuację samego Pacino, ostatnio niezbyt trafnie dobierając scenariusze. Bywa śmieszny w roli kochanka, jednak trudno odmówić mu uroku i charyzmy. Dodatkowo ma naprawdę ciekawą partnerkę, czyli Gretę Gerwig. Tutaj jest dość chimeryczną dziewczyną, bardziej interesującą się innymi kobietami. Klasyczna modliszka, która z jednej strony daje energię oraz chęć do życia, by potem wycisnąć do samego końca soki. I ten duet jest największą siłą, jaką ma „Upokorzenie”.

upokorzenie3

Levinson przypomina o sobie i pokazuje, że z wiekiem jesteśmy tylko starsi, niekoniecznie mądrzejsi. A ceną tego może być upokorzenie otoczenia, wreszcie samego siebie. Gorzkie kino raczej dla wyrobionego widza.

7/10

Radosław Ostrowski