Cochise – The Sun Also Rises for Unicorns

the-sun-also-rises-for-unicorns-0

Śpiewających aktorów jest cała masa, a jednym z bardziej wyrazistych w Polsce jest Paweł Małaszyński. Aktor kojarzony głównie z ról serialowych, od 12 lat jest frontmanem rockowej formacji Cochise, która wydała w zeszłym roku 4 album z dość niejasnym tytułem „Słońce świeci też dla jednorożców”. Już to mogłoby sugerować, że spodobałaby się Szeregowemu z „Pingwinów z Madagaskaru”.

Czuć tutaj klimat grunge’u podlanego metalem. Zaczyna się wolnym utworem tytułowym z zapętloną gitarą Wojciecha Napory, przypominająca dokonania Zeppelinów, by mocniej (w okolicy drugiej minuty) przyłoić perkusją i zmienić kompletnie klimat. „The Boy Who Lived Before” jest szybki i mroczny, a „I Don’t Care” nie powstydziłoby się w swoim dorobku Alice In Chains, a sekcja rytmiczna kosi. Spokojniejszy „Homeland” mogło nagrać Pearl Jam (nawet Paweł głosem przypomina Veddera), zaś „The Viper Room” z kapitalnym basem na początku wywołuje ciary. Konsternację może wywołać delikatny „Falling”, wywołujący skojarzenia z… Zakkiem Wyldem w jego spokojniejszych kawałkach. Dodatkowo nie boją się ubarwiać brzmienia dodatkami (melodia cyrkowa w – nomen omen „Circus”, elektronika i perkusja udająca bicie serca w niepokojącym „Perfect Place To Die” czy strzelanina w westernowym „Dead Man Wanted”), jednak nigdy nie tracą pazura oraz spójnego klimatu.

Sam Małuszyński ma mocny wokal, który świetnie współgra z mrocznym klimatem i pazurem brzmienia całej grupy. I trzeba powiedzieć krótko: nowy Cochise jest fantastyczne. Więc jeśli lubicie rockowe klimaty, zdecydowanie wyruszcie w tą podróż.

8/10

Radosław Ostrowski