The Circle. Krąg

Czym jest tytułowy Krąg? To duża korporacja, która tworzy aplikacje pomagające ludziom. Chyba, bo mamy urządzenie do mierzenia zdrowia czy kamery wbudowane niemal wszędzie i aplikacja pozwalająca na pełną transparentność (znaczy się pełną inwigilację). I to tam dostaje pracę Mae Holland, a to dzięki swojej przyjaciółce, a kariera nabiera przyspieszenia. Ale zaczyna dostrzegać, że coś nie tak.

krg1

Powieść Dave’a Eggersa była niemal skrojonym materiałem na film, jednak musieli pojawić się goście z Hollywood i wszystko spieprzyć. A zadania ekranizacji podjął się James Ponsoldt, czyli specjalista od kina niezależnego („Cudowne tu i teraz”, „Koniec trasy”). Powinno być dobrze, ale kompletnie nic tu nie pasuje. Nawet to ostrzeżenie przed współczesną technologią, która może służyć do inwigilacji oraz kontroli w imię poprawy naszego życia. Ale w zamian za to musimy zrezygnować z życia prywatnego, a jeśli będziemy przeciwko nie będzie dobrze (przykład pani senator). Problem jednak w tym, że kompletnie mnie to nie obchodziło, a nie to było celem. Nawet sceny pozornie mające trzymać w napięciu (pościg za przestępczynią czy ucieczka byłego chłopaka zakończona wypadkiem) kompletnie nie interesują, a wnioski wyciągane z filmu są bardzo banalne. Wszystko jest tak czarno-białe (owszem, książka była taka, lecz pewne wątki wyrzucone w filmie jak aplikacja pozwalająca poznać swoich przodków czy kompletnie zmieniony finał), zrealizowane sterylnie i bezpiecznie. Brakuje konfliktu, wyrazistych bohaterów oraz emocji. I nie wiem, co poszło nie tak.

krg2

Ale czasami nawet słabe postaci można zbudować, jeśli odpowiednio poprowadzi się aktorów. Tylko trzeba im dać pole do popisu. Niestety, tutaj zmarnowano potencjał obsady, tak jak wszystko. Grająca protagonistkę Emma Watson jest bardzo przezroczysta, niemal ślepo zapatrzona w działalność Kręgu. Tylko, że potem następuje przemiana, chociaż nie jestem tego pewny. Za to strzałem w stopę było obsadzenie Toma Hanksa jako szefa Kręgu, Baileya. Niby facet w stylu Steve’a Jobsa, czyli wizjoner, wyluzowany i zdystansowany. Tylko, że ma być demoniczny i straszny, ale kompletnie mu nie wychodzi. Jedynymi wartymi uwagi postaciami są rodzice Mae (Glenne Headey oraz nieodżałowany Bill Paxton), ale oni mają za mało czasu.

krg3

W rozmowie do Kręgu na pytanie czego się boi, odpowiada: zmarnowanego potencjału. Tutaj zepsuto niemal wszystko, co się dało: brakuje fajnych postaci, intryga jest prowadzona ślamazarnie i bez polotu, aktorsko jest średnio. Nawet lęk przed Internetem wywołuje znużenie, a tym miało uderzyć. Z tego Kręgu będziecie się chcieli wypisać.

4/10

Radosław Ostrowski

Hologram dla króla

Alan Clay to biznesmen w wieku średnim, który najlepsze lata w swojej karierze wydaje się mieć dawno za sobą. Czuje się już wypalony, rozwiódł się z żoną i próbuje zachować kontakt z córką. Od szefa dostaje nowe zadanie: zrobić duży interes w Arabii Saudyjskiej, by sprzedać samemu władcy nową technologię: hologram pozwalający na telekonferencje. Wydaje się, że sprawa jest prosta, gdyż Clay zna bratanka króla. Tylko, że nic nie jest takie proste.

hologram_dla_krla1

Tom Tykwer korzysta z książki Dave’a Eggera, by opowiedzieć historię w zasadzie nam znajomą. Bohaterem jest człowiek w średnim wieku, który nie potrafi się odnaleźć i stracił życiową energię. Ale czy nowe miejsce i umowa pozwolą odnaleźć dawną pewność siebie i przynieść wewnętrzny spokój? Po tym jak zamknął swoją poprzednią firmę, rozwiódł się z żoną i nie jest w stanie zapewnić kasy na studia córce? Niby takich opowieści było tysiące, ale i tą ogląda się dobrze. Kluczem wydaje się tutaj zderzenie mentalności zachodniej z klimatem i krajobrazem Bliskiego Wschodu. Tutaj kraj arabski nie jest pokazany ani z przesadnym, bombastycznym przepychem, ani jako nieufne miejsce walki z terroryzmem. Arabia Saudyjska jest krajem pełnym paradoksów: biurokratyczna ospałość i niekompetencja (postać sekretarki Mahy) może doprowadzić do szału – prawie jak w PRL-u, a przepisy dotyczące alkoholu (zakaz picia) są bardzo sprytnie omijane i nie dotyczą najbogatszych. I perspektywa zwykłych ludzi mieszkającym w kraju, gdzie nie widzą dla siebie miejsca uatrakcyjnia tą opowieść.

hologram_dla_krla2

Tykwer konsekwentnie trzyma się określonego kierunku, ale wprowadza wiele retrospekcji, podkreślając skomplikowany charakter zagubionego Alana. Nawet delikatnie poprowadzony wątek miłosny między mężczyzną a poznaną lekarką Zahrą, staje się spójnym fragmentem całości. Na szczęście twórca wnosi odrobinę humoru (żart z CIA czy strach z powodu domniemanej bomby w aucie Yousefa), podnosząc mocno na duchu i dając nadzieję.

hologram_dla_krla3

Wszystko to uwiarygodnia swoją świetną rolą Tom Hanks, który pozornie wciela się w kolejnego everymena, ale tym razem jest to bohater po wielu ciężkich przejściach, próbujący robić dobrą minę do złej gry. Zmęczony życiem, w obcym świecie z nieznaną mu kulturą, ale jednocześnie nie pozbawiony determinacji oraz uporu. Wszystko to jest bezbłędnie wygrane. Wsparciem (nie tylko komediowym) jest Omar Elba jako młody szofer Yousef, który staje się przewodnikiem oraz przyjacielem naszego bohatera. Sceny wspólnych podróży stanowią popis komedii. Cała reszta postaci stanowi raczej tło dla Hanksa, ale nie ma mowy o nijakich bohaterach.

hologram_dla_krla4

„Hologram dla króla” to słodko-gorzka historia szukania (i odnalezienia) nowego miejsca na Ziemi oraz nadziei. Kino powstałe ku pokrzepieniu, ale nie przesłodzone. Pachnące Orientem (piękne zdjęcia oraz cudowna muzyka), ale nie kiczowate. Nawet jeśli nie zostanie w pamięci na długo, to daje sporo do myślenia, a to już coś.

7/10

Radosław Ostrowski