Jest rok 1950. Dochodzi do włamu na jubilera, gdzie skradziono biżuterię i trochę kosztowności. Prowadzący sprawę kapitan Jarda Hakl, szybko rozwiązuje sprawę i odnajduje sprawcę, niejakiego Kirscha. Ale kiedy sprawę przejmuje Urząd Bezpieczeństwa, Hakl zaczyna podejrzewać, że sprawa ma swoje drugie dno. I niestety, ale ma racje.

Wydaje się, że połączenie kryminału i osadzenie go w realiach powojennej Czechosłowacji może być trochę chybionym pomysłem. Jednak za kamerą stanął David Ondricek, który po raz kolejny zaskakuje i trzyma rękę na pulsie. Intryga jak w przypadku kina noir jest poplątana i wciągająca, policja i prokuratura nie zawsze uczciwa, bo rozkazy pochodzą z Moskwy, a polityka jest równie brudna jak zbrodnie i nie wiadomo, komu można zaufać. Jednak poza stylizacją na czarny kryminał (brakuje tutaj tylko femme fatale) – utrzymane w sepii i genialnie oświetlone zdjęcia Adama Sikory, gliniarze w prochowcach i kapeluszu wyglądający jak z amerykańskiego kina i jest wśród nich ostatni sprawiedliwy – film wiernie pokazuje realia życia w komunistycznym państwie, gdzie bezpieka robi co chce, a prawda nie jest dla nikogo najważniejsza oraz pokazanie, że za nie podporządkowanie się cena jest wysoka. Technicznie to majstersztyk, który wciąga i ogląda się znakomicie.
Ten film nie byłby tak świetny, gdyby jeszcze fantastycznie grający aktorzy. Najbardziej wybija się Ivan Trojan w roli niezłomnego kapitana Hakla, który niczym bohaterowie z klasyki kryminału dociera do prawdy za wszelką cenę, nie brakuje mu sprytu i wprawnego oka, na czym jednak cierpi jego życie rodzinne. Z drugoplanowych aktorów należy wyróznić Sebastiana Kocha jako majora Zenke, który jest uwikłany w sprawę z powodów politycznych. To jego postać jest trochę rewersem Hakla, bo został złamany przez władze. Pozostali członkowie obsady byli równie przekonujący w swoich rolach, ale to tych dwóch aktorów zapamiętałem najbardziej.

Czesi po raz kolejny udowodnili, że są po prostu lepsi od nas. Nakręcili rasowy film gatunkowy, którego nie powstydziliby się Amerykanie i mający wszystko, co mieć powinien. Mamy więc od kogo czerpać wzorce.
8/10
Radosław Ostrowski
