Zagraj dla mnie Misty

Poznajcie Dave’a – to przeciętny, choć przystojny facet pracujący jako radiowy disc jockey, gdzie przez pięć godzin gra dość spokojna muzykę jazzową. Kiedyś wyrywał laski na potęgę, ale to mu już przeszło. W barze, który służy mu za pocztę poznaje swoją fankę – Evelyn. Kobieta coraz bardziej chce być częścią życia naszego DJ-a, ale on traktuje jak jednorazową zdobycz. W dodatku chce wrócić do swojej byłej żony, co komuś się nie spodoba.

misty1

Rok 1971 był bardzo ważny dla Clinta Eastwooda. Po pierwsze, stworzył drugą ikoniczną postać – inspektora Harry’ego Callahana, zwanego Brudnym Harrym. Po drugie, zadebiutował jako reżyser, choć z dzisiejszej perspektywy to mniej znany film. Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że jest to thriller o starciu mężczyzny z psychofanką. Problem w tym, że reżyser zbyt szybko rozwiewa wątpliwości, co do stanu psychicznego Evelyn (rozmowa z sąsiadem), a reszta jest dość mocno przewidywalna, jeśli chodzi o fabułę. Technicznie trudno się do czegoś przyczepić (zwłaszcza wybija się jazzowa muzyka), a kilka scen dzięki montażowi (szybka jazda bohatera przeplata ze scena niszczenia jego portretu) jest pewne napięcie oraz tempo. Jest to też pewne ostrzeżenie dla wszystkich macho – uważajcie, jaką kobietę podrywacie, o może was zaatakować nożem i nie tylko. Tylko pytanie co z tym fantem zrobić?

misty2

Film ten jest pamiętany, także dzięki Eastwoodowi próbującemu troszkę zmienić swój wizerunek twardziela oraz macho. Tutaj wydaje się troszkę bardziej romantykiem, walczącym ze swoją żądzą, ale wydaje się mocny tylko w gębie bez swojego Magnum .44. ale i bez broni jest w stanie rozwiązać swoje problemy za pomocą siły. Problemem była dla mnie Jessica Walter jako Evelyn – dla mnie była troszkę za teatralna i szybko można było odkryć co jest z nią nie tak. Na bazie kontrastu obsadzono Donnę Mills jako byłą żonę, Tobie (tą dobrą). Jeszcze można zwrócić uwagę na wyluzowanego Ala (James McEichin), który jest kolegą z radia.

misty3

Z dzisiejszej perspektywy, debiut Eastwooda jest dopiero raczkowaniem faceta, którego następne filmy miały dopiero zmiażdżyć widownię. Poza muzyką oraz samym Clintem, którego nigdy dość, nie ma tutaj zbyt wiele do zaoferowania. Zaledwie niezłe.

6/10

Radosław Ostrowski

nadrabiam_Eastwooda