Bezpłodna kukułka

Wszystko zaczęło się od autobusowego przystanku – miejsce banalne, spokojne i samo w sobie nieciekawe. Ale to właśnie na przystanku pojawiło się tych dwoje młodych ludzi. On jest wycofanym, spokojnym facetem bujającym w książkach. Ona jest bardziej namolna, gadulstwo ma wpisane w DNA i nie jest pozbawiona sprytu. Jerry i Pookie idą na studia do różnych uczelni, ale jadą tym samym autobusem. W końcu nieunikniony jest fakt, że muszą spędzić czas ze sobą.

kukulka1

Debiutujący na polu reżyserskim Alan J. Pakula zaczyna pozornie jeden z ogranych schematów kina, czyli pierwszą miłość. Ale nie jest to w żadnym wypadku klasyczne love story, gdyż oboje do końca nie pasują do narzuconych w tego typu opowieściach szablonów. On nie jest przystojnym księciem z bajki, a ona bezradną damą w opałach, szukającą swojego rycerza. Oboje są na swój sposób ekscentryczni, szukają na swój sposób bliskości. Wszystko jest tutaj wypowiedziane przy bardzo trafnych dialogach, gdzie poznajemy bardzo rozbudowaną psychologię postaci. Klimat troszkę nostalgiczny tworzy bardzo śliczna piosenka zespołu The Sindpipers „Come Saturday Morning”, która towarzyszy w scenach bliskości. Pierwszych pocałunków, spacerów na plaży czy podczas jesiennej aury, gdzie na leży leżą wręcz tony opadających liści. Wszystko to pozbawione lukru, sentymentalizmu czy kiczu, ale niepozbawione humoru (nieudane próby zbliżenia w aucie czy na trawie) oraz lekkiego ironicznego zacięcia. Trudno mówić tutaj o pełnym, czystym uczuciu.

kukulka2

Miałem wrażenie, że nasz bohater miał już troszkę dość namolności Pookie, więc dał niejako za wygraną. przynajmniej na początku, ale potem coś się zaczęło zmieniać. Oboje zaczęli powoli się do siebie przybliżać, ale zaczynają się także problemy: ciąża (chociaż nie do końca pewna), studia, potrzeba przerwy. Ale wszystko zrobione jest z głową (te sceny, gdy oboje są osobno), pewną intuicją Pakuli oraz spokojnym montażem. Żadnego efekciarstwa, popisywania się, wręcz bardzo gorzki i refleksyjny finał.

kukulka3

Cały film rozpisany jest na dwójkę aktorów, gdzie reszta jest tylko elementem dekoracyjnym, znakomicie poprowadzeni. Pookie (debiutująca na ekranie Liza Minelli) ma w sobie coś takiego, ze mimo tego rozgadania nie można przejść obojętnie. Niby taka młoda, a bardzo rozczarowana – nigdy do końca nie wiadomo, kiedy żartuje, a kiedy drwi. Pod tą maską, skrywa się wystraszona, panicznie bojąca się samotności wrażliwa dziewczyna. A jakie ona ma oczy i uśmiech, zawłaszczając w całości ekran. Partneruje jej Werdell Burton, który bardzo dobrze odnajduje się w roli spokojnego, skrytego, niepozbawionego ambicji chłopca. Czuć między nimi powoli rodzące się uczucie, ale trudności prozy życia zmuszają do weryfikacji.

Imponuje pewność i konsekwencja z jaką reżyser opowiada pozornie prostą historię o pierwszym zauroczeniu. Wszystko jest to pewnie pokazane, bez cienia fałszu czy popadania w banał. Jeden z prekursorów słodko-gorzkich filmów obyczajowych i początek wielkiej kariery Lizy.

8/10

Radosław Ostrowski

Świat Dzikiego Zachodu

Zapraszam was do Delos: niezwykłego parku rozrywki na świecie. Dlaczego? Ponieważ za tysiąc dolców dziennie możecie trafić do jednego z trzech światów: starożytnego Rzymu, średniowiecznej Europy i Dziki Zachód, gdzie będziecie otoczeni androidami, które pomogą spełnić każdą waszą zachciankę. Sterowane przez ludzi sprawiają wrażenie, że światy te są bezpieczne, ale do czasu. Coraz częściej zaczyna dochodzić do awarii maszyn, o czym mają się przekonać dwaj śmiałkowie: John Blane i Peter Martin.

swiat_dzikiego_zachodu1

Michael Crichton był jednym z popularniejszych pisarzy thrillerów, którego talent docenili filmowcy przenosząc wiele książek, z których najbardziej znanym dziełem pozostaje „Park Jurajski”. W końcu sam postanowił spróbować swoich sił jako reżyser, co pokazał w debiutanckim dziele z 1973 roku. Sam pomysł brzmi znajomo – niczym w „Parku Jurajskim” dochodzi do awarii, gdzie roboty zaczynają mordować niczym „Terminator”, którego nie da się zatrzymać. Wszystko toczy się dość spokojnie, by doprowadzić do szybkiego pościgu oraz konfrontacji. Jednak jest tutaj kilka problemów, które psują odbiór. I nie chodzi tutaj o archaiczną warstwę wizualną, zdradzającą czasy realizacji (spora, choć minimalistyczna scenografia, wolna praca kamery, elektroniczno-kowbojska muzyka), bo to ma swój urok.

swiat_dzikiego_zachodu2

Po pierwsze, jest to przewidywalne, chyba że dopiero zaczynacie przygodę z twórczością Crichtona. Wiadomo, że dojdzie do awarii, pracownicy będą próbowali zatrzymać usterkę, której nie da się naprawić. Po drugie, samo tempo jest dość powolne, a twórcy zamiast skupić się tylko na świecie kowbojów (tytuł jednoznacznie sugeruje, że to będzie najważniejsze miejsce), pokazuje dwa pozostałe światy. I samo w sobie to ma uzasadnienie, żeby zobaczyć jak mocno przebiega problem z robotami, ale jednocześnie rozbija cały rytm, a napięcie zwyczajnie siada. Po trzecie w końcu, nieciekawy i nudny protagonista. O ile Blane, grany przez Jamesa Brolina wyglądającego jak Christian Bale (naprawdę, nie zmyślam), ma w sobie zawadiackość kowboja i dobrze wpasowuje się w to miejsce, o tyle grany przez Richarda Benjamina Peter, dla którego jest to pierwszy kontakt z parkiem, jest prowadzony niespójnie. Na początku jest zagubiony i onieśmielony miejscem, ale zamiast zaaklimatyzować, myśli o byłej żonie i tylko zgrywa twardziela, stając się cały czas ofiarą. Sytuację próbuje uratować autoironiczny Yul Brynner, parodiujący siebie z „Siedmiu wspaniałych” (nawet nosi identyczne ubranie) jako bezwzględny, brutalny kowboj oraz sceny akcji (bójka w barze, strzelaniny, pojedynek w zamku).

swiat_dzikiego_zachodu3

To wszystko jednak jest za mało, by mówić o debiucie Crichtona jako o udanym dziele. „Świat Dzikiego Zachodu” nie wytrzymał próby czasu, jednak jest na tyle interesującym konceptem, że wkrótce zostanie przeniesiony na mały ekran przez J.J. Abramsa. Sam film można ocenić jako zaledwie niezły thriller SF. Późniejsze pomysły (m.in. ukazanie świata z perspektywy maszyny) zostaną lepiej rozwinięte i dopracowane.

6/10

Radosław Ostrowski