

Zespół Warrena Hayesa nie próżnuje, choć ostatnio wydaje płyty koncertowe. „Sco-Mule” to tez album live, będący zapisem koncertu z Atlanty z 1999 roku, gdzie muzyków wsparł gitarzysta jazzowy John Scofield. Więc mniej więcej wiadomo, czego się spodziewać.
Całość jest po prostu instrumentalnym graniem, gdzie najważniejszy jest tutaj riff Scofielda, a reszta zespołu robi tak naprawdę za (jednak solidne) tło. Przejścia między riffami (od łagodnego do bardziej agresywnego) są po prostu czarujące, ale i sam zespół przykuwa uwagę, zwłaszcza perkusista Matt Abts (początek lekko „orientalnego” „Doing It to Death”), ale także klawiszowiec Dan Matrazzo (łagodne Hammondy w „Birth of the Mule” czy zgrane klawisze z gitarą w tle w tytułowym utworze) robi świetną robotę. Nie brakuje tutaj zarówno mocnych energetyków (ponad 15-minutowy „Kind of Bird”, gdzie kapitalnie gra perkusja z klawiszami, a bas elegancko towarzyszy w tle czy otwierający drugą płytę funkowy „Pass the Peas”), a jazz nie musi być grany tylko i wyłącznie na dęciakach.
Wadą może być niewielki brak reakcji publiczności oraz wersje alternatywne dwóch utworów zagrane na tym albumie. Wystraszyć może czas trwania poszczególnych utworów, jednak dla fanów blues rocka, jest to pozycja obowiązkowa i zdecydowanie najlepsze koncertowe wydawnictwo Gov’t Mule.
Radosław Ostrowski


