Do komisariatu drugiego policji w Nowym Jorku trafia Casey Schraeger – młoda policjantka z wydziału obyczajowego. A dokładnie trafia do wydziału zabójstw, gdzie razem z nowym partnerem, Jamesem Walshem ma poprowadzić pierwsze poważne śledztwo – morderstwo. Ofiarą jest partner Walsha, Burt Kowalski. I na miejscu odkrywa, że nic nie jest takie, jak się wydaje.

Noah Hawley jest najbardziej znany jako twórca serialu „Fargo„. Jednak zanim udało mu się odnieść sukces telewizyjna wersja opowieści braci Coen, próbował pracy przy telewizji. I to z różnym skutkiem (kilka odcinków dla „Kościach”), ale pierwszą samodzielną produkcja był „Komisariat drugi” dla telewizji ABC. A że był to świetny tytuł, może świadczyć fakt, że po 10 odcinkach… został skasowany. Być może przeszkodziła konwencja – dość nietypowa jak na serial sensacyjno-kryminalny. Poza głównym wątkiem (zabójstwo Kowalskiego), każdy z detektywów (dwie pary plus Alvarez) prowadzi własne śledztwa, niektóre dość dziwaczne i nietypowe. Rodzinny gang planujący różne skoki, by zebrać kasę na przeszczep nerki nestora rodu, sklep z akcesoriami do zabijania, zabójstwo nagiego człowieka, 89-letni staruszek próbujący złamać prawo czy włamanie do mieszkań w celu… nakręcenia pornosa. Brzmi zabawnie?

Hawley miesza tutaj humor z powagą, co dla wielu może okazać się ciężkostrawne. Dziwaczne sprawy, żarty pełne ironii i aluzji (jeden odcinek to była wariacja na temat „Okna na podwórze”), ale tez nie brakuje poważnych spraw. Ukrywania choroby, traumy wskutek pobicia sprzed lat, ukrywanie się i próba zmiany pod fałszywym nazwiskiem – dzieje się tu wiele, a każdy policjant ma swoje własne tajemnice. I ten dziwaczny koktajl smakuje znakomicie. Zgrabne zagadki są testem dla naszych komórek, a galeria dziwacznych postaci i ich interakcje to test dla naszej przepony oraz tolerancji na ten pokręcony świat. Taki jak nasze życie – czasami bez ładu i składu, czasami dziwacznego oraz absurdalnego, ale też ciepłego i z sympatią wobec naszych bohaterów.

No i jeszcze aktorstwo na naprawdę wysokim poziomie, gdzie każdy aktor ma swoje przebłyski. Więc po kolei – naszymi przewodnikami po komisariacie są Schraeger i Walsh, świetnie zagrani przez Amber Tamblyn i Jeremy’ego Rennera. Ona nie jest żółtodziobem w swoim fachu, jednak zmiana przydziału początkowo wprawia ją w konsternację i musi się nauczyć multum rzeczy – od znajomości systemu przysług przez odpowiednie użycie słów, ale pozostaje upartą i dociekliwą policjantką. On z kolei to stary wyga, znający procedury oraz wszelkie metody śledcze, który pod ta warstwą twardziela skrywa coś więcej. Chemia między tą dwójką jest mocno odczuwalna i oboje ogląda się z przyjemnością.

Równie ciekawy jest tutaj drugi plan, gdzie najbardziej wybija się inny, bardziej szalony duet: Harold Perrineau/Adam Goldberg. Ten pierwszy brawurowo gra detektywa Leo Banksa – panikarza przerażonego wizją swojej śmierci (jego ojciec zmarł w wieku 42 lat) i dlatego nosi non-stop kamizelkę kuloodporną, drugi to wąsaty i dowcipny glina ukrywający raka mózgu, biorącego udział w ryzykownych akcjach. Warto tez wspomnieć rozbrajającego Kaia Lennoxa (mający bardzo wysokie ego Eddie Alvarez), tajemniczego Joshua Cole’a (dobroduszny detektyw Cole, który skrywa mroczny sekret) oraz atrakcyjną Monique Gabrielę Curnen (detektyw Beaumont), którzy wykonują świetną robotę.

„Komisariat drugi” to jeden z tych seriali, który umarł przedwcześnie. Słodko-gorzkie i szalone śledztwa, zbudowane na paradoksach galerie postaci, świetne intrygi i ogromna dawka humoru. Jedyne co czułem, po obejrzeniu ostatniego odcinka było smutkiem. I ciekawością, jakież to następne sprawy byłyby prowadzone. Ale tego już się nigdy nie dowiem.
8,5/10 + znak jakości
Radosław Ostrowski
