Seven in Heaven

Poznajcie Jude’a. To zwykły nastolatek, będący kimś w rodzaju nerda. Ma dziewczynę Nellę, jest troszkę gnębiony przez Dereka, ale przychodzi na imprezę do jego domu. I tam odbywa się gra w „Siedem minut”. Jeśli dwie osoby płci obojga trafią na kartę brunetki, ma dwa wyjścia: albo zrobić lizanko, albo zamknąć się w szafie na 7 minut. Pada na Jude’a i June, a wybierają szafę. Kiedy z niej wychodzą, rzeczywistość wydaje się dziwaczna, mroczna oraz nieprzyjemna.

seven in heaven1

Kolejne małe dzieło od Netflixa wyprodukowane przez Blumhouse. Czyli wiadomo, że będzie tanio, z mniej znanymi aktorami oraz może ciekawie. Nie jest to jednak stricte horror, ale pojawia się element nadprzyrodzony. Trudno ogarnąć działanie tego alternatywnego świata, jednak powoli zaczynamy odkrywać kolejne puzzle. Akcja zaczyna się toczyć równolegle, co pomaga w budowaniu napięciu oraz poczucia niepokoju. Do tego nasz bohater zostaje oskarżony o morderstwo kolegi, ludzie zachowują się dziwnie i jest cały czas noc. Zagadka wywołuje spore zamieszanie, a i wytłumaczenie nie jest obraźliwe czy z dupy. Chociaż może wydawać się dziwaczne. Nie brakuje dość ciekawych pomysłów (makabryczna wersja gry „prawda czy wyzwanie” czy postać pana Wallace’a), jednak całość ma jeden poważny problem: film nie przeraża. Nie wywołuje grozy, choć nie korzysta z jump-scare’ów czy gwałtownie atakującej muzyki. I za to jest spory plus, tak samo sprawnie opowiedziana jest intryga. No i jest jeszcze zakończenie, które mąci w głowie, wywołując sporą konsternację.

seven in heaven2

Aktorsko jest, szczerze mówiąc, dość średnio. Nie ma tutaj znanych nazwisk, ani wielkich nazwisk, co akurat nie dziwi. Blumhouse jest znany z tego, że robi takie filmy, za małe pieniądze. Więc nie powinno być szału. No i nie ma, ale wstydu też nie zauważyłem. Główni bohaterowi budzą sympatię, zależało mi na nich, a i emocje pokazywane przez nich brzmiały ok. jedynie Gary Cole w roli pana Wallace’a wybija się najbardziej. Sprawia wrażenie osoby wiedzącej więcej niż mówi, intryguje i wydaje się panować nad obydwoma światami.

seven in heaven3

„Seven in Heaven” wydaje się być takim jednorazowym straszakiem SF. Po seansie może nie zostanie za długo, ale sam seans nie wywołuje znużenia. Wykonany jest porządnie, nie drażni, ale też nie przeraża. A chyba nie o to chodzi.

6/10

Radosław Ostrowski