Mama

Wszystko zaczyna się kilka lat temu, kiedy ojciec po zabiciu żona i swoich wspólników porywa swoje dwie córki i ucieka. Powoduje wypadek i trafia do opuszczonej chaty w lesie. Tam próbuje je zabić, ale zostaje powstrzymany przez tajemniczą istotę. Pięć lat później dziewczynki zostają odnalezione, a opiekę sprawuje nad nimi ich wuj Lucas ze swoją dziewczyną Annabel. Po pewnym czasie okazuje się, że istota nadal opiekuje się dziećmi.

mama1

Ten film przypomniał mi dlaczego nie przepadam za horrorami. Tym większy zawód, że za produkcję odpowiada Guillermo del Toro, twórca znakomitego „Labiryntu Fauna”. Reżyserem został jednak debiutujący Andy Muschietti i to widać, bo choć historia ma potencjał na horror z psychologicznym tłem, staje się tak naprawdę pretekstem do straszenia i sięgania po ograne chwyty – otwierające się szafy, nawiedzony domek, ćmy zwiastujące niebezpieczeństwo, mroczna tajemnica, strasznie brzydki demon – i sprawdzone sztuczki przy straszeniu (muzyka, niedomknięta szafa, wrzaski i piski). Słowem nic ciekawego, a zakończenie także rozczarowuje. Del Toro próbował zrobić ta samą sztuczkę w przypadku równie nieudanego „Nie bój się ciemności” i też mu to nie wyszło.

mama2

Szczerze, nie byłoby tu nic do wspominania, gdyby nie jeden mocny punkt – poza mrocznymi retrospekcjami i porządną realizacją – a jest nim Jessica Chastain, która tutaj wciela się w Annabel – basistkę punkowej kapeli, która wygląda (Annabel, nie kapela) jak emo. Kobieta spodziewa się dziecka, ale nie czuje się gotowa na bycie matką. Ta postać miała w sobie wielki potencjał, który został zaprzepaszczony.

Kolejny horror wyprodukowany przez mistrza del Toro i kolejny raz możemy mówić, że hiszpańska szkoła grozy nie istnieje. Absolutnie nie warte uwagi.

5/10

Radosław Ostrowski

Wróg numer jeden

Nie będę się zbyt rozpisywał, bo wiadomo o czym jest ten film. Kathryn Bigelow próbuje zrekonstruować schwytanie samego Osamy bin Ladena, choć na początku miało być o nieudanych próbach. Jednak kiedy bin Laden przeniósł się na ten świat, film zmienił się w opowieść o zemście.

Reżyserka zaczyna swoją opowieść od rozmów telefonicznych w Lot 93  w WTC w trakcie ataku, zaś akcja cofa się do 2003 roku, do momentu przesłuchania terrorysty podejrzanego o kontakty z Al-Kaidą. Tam pojawia się młoda agentka Maya, która pomaga w przesłuchaniu. I tak zaczyna się polowanie, zrealizowane i opowiedziane w niemal paradokumentalnej stylistyce. Jest bardzo surowo, bez ozdobników pokazująca niełatwą prace agentów w obcym terenie, gdzie nie mogą do końca ufać innym (Pakistan), gdzie trzeba sprawdzać masę poszlak i nic nie jest pewne. Mimo dość spokojnego tempa, Bigelow potrafi zaciekawić, choć zdarzają się dość wolne momenty (sceny od namierzenia kuriera Osamy). Nie brakuje scen słynnych tortur psychicznych, tajnych więzień CIA na świecie (jedno z nich podobno jest w Gdańsku) i pokazania kilku zamachów (m.in. w hotelu w Islamabadzie czy w tajnej bazie CIA w Afganistanie), zaś fabuła oparta na relacjach świadków (znów skrypt autorstwa Marka Boala) brzmi przekonująco – scena ataku i zabicia Osamy jest zrobiona świetnie.

wrog1_400x400

Ale najbardziej w tym filmie od polowania na Osamy, bardziej przyciągnęła mnie łowczyni, grana przez Jessicę Chastain. Jest to krucha agentka, która pod opanowaniem skrywa strach, a sukces polowania zawdzięcza swojej obsesji i determinacji (scena, gdy szefowi wpisuje na drzwiach dni bezczynności odkąd namierzono kryjówkę Osamy), jednak cena okazuje się dość wysoka – utrata wiary, przyjaciół. Ale poza nią jest tu dość mocny i solidny drugi plan. Nie brakuje twardych agentów(Jaon Clarke jako Dan), rozsądnych szefów (Joseph Bradley Kyle’a Chandlera czy dyrektor CIA Jamesa Gandolfiniego), aż po agentów specjalnych (tu należy wyróżnić role Edgara Ramireza i Jennifer Ehle). Tu nie ma się do czego przyczepić, a parę epizodów (w tym Mark Strong) zapada w pamięć.

wrog2_400x400

Mimo pewnego znużenia (to nie film akcji), „Wróg numer jeden” to mocne kino, które jednak serwuje słodko-gorzki finał. Bo choć główny wróg nie żyje, to nadal terroryści działają. Ciekawa refleksja tego filmu.

7,5/10

Radosław Ostrowski