Kochanie, zmniejszyłem dzieciaki

Wayne Szaliński jest bardzo ekscentrycznym i zakręconym naukowcem, za bardzo skupionym na sobie. Przez co jego relacje z rodziną są dość wyboiste, szczególnie z żoną. Dwójka dzieci troszkę żyje swoim życiem, a Wayne ciągle pracuje nad maszyną pomniejszającą. Bezczelna jednak nie chce działać, a przekonanie kolegów-naukowców bez dowodu jest wręcz niemożliwe. Sytuacja komplikuje się, kiedy syn sąsiadów trafia piłką do domu naukowca, uruchamiając maszynerię. Jak dzieci obojga chcą zabrać piłkę, poznają na własnej skórze efekt działania wynalazku.

kochanie1-1

Joe Johnston dla wielu kinomanów znany jest głównie jako reżyser pierwszego „Jumanji” oraz pierwszego spotkania z Kapitanem Ameryką. Zanim jednak zaczął kręcić filmy, pracował nad efektami specjalnymi w ILM. „Kochanie…” to reżyserski debiut tego twórcy i już tutaj widać, jak bardzo będzie chciał zadziwiać widownię. Może fabuła nie należy do skomplikowanych, bo pomniejszone dzieci chcą wrócić do domu, ale realizacja – to jest już inna para kaloszy. Filmy o pomniejszaniu ludzi dają wielkie pole do popisu dla scenografów oraz twórców efektów specjalnych. Bo chodzi o pokazanie człowieka niejako z perspektywy podłogi, trawy. Gdzie wszystko może być potencjalnym zagrożeniem: od mrówki przez motyle po kosiarkę. Perspektywa zmienia wszystko, zaś przeprawa zmusza naszych bohaterów do zmiany nastawienia. Innymi słowy, klasyka gatunku.

kochanie1-3

Sama fabuła nie powala, a głównie slapstickowy humor nie robi na mnie już takiego wrażenia. Także zderzenie nerdowskiego ojca rodziny z sąsiadem, co kocha łowić ryby i inne męskie rozrywki jest po prostu okej. Najlepiej prezentują się efekty specjalne, co robi wrażenie, scenografia pokazująca wszystko z perspektywy maluczkiego oraz wręcz zakręcona muzyka Jamesa Hornera. Zarówno działania kosiarki, powiększone zwierzęta (mrówka, skorpion) działają bez zarzutu – choć mam wrażenie, że to dobrze przygotowane kukiełki. I jest to naprawdę nieźle zagrane, co nie dziwi jak się ma Ricka Moranisa jako Wayne’a. Ale film kradnie Matt Frewer jako nerwowy, bardzo „męski” sąsiad bohaterów.

kochanie1-2

„Kochanie…” rozpoczęło karierę reżysera, którego następne filmy zrobiły na mnie większe wrażenie. To niezła komedia dla całej rodziny, pozwalająca na chwilę zapomnieć o szarzyźnie dnia.

6/10

Radosław Ostrowski

Jumanji

Dawno temu była sobie pewna gra planszowa „Jumanji”. Ale była to gra bardzo niebezpieczna i nieobliczalna, gdyż każdy rzut kośćmi doprowadzał do pojawienia się kolejnych niebezpieczeństw z dżungli. Wie o tym Alan Parrish, który w 1969 roku przypadkiem znalazł tą grę. O swoim odkryciu opowiedział swojej przyjaciółce, Sarze Whittle. Gdy rodzice Alana wychodzą, dzieci zaczynają grać. Ale jeden rzut powoduje, że chłopiec wchodzi do środka gry, a dziewczynka ucieka. 26 lat później do tego samego domu trafiają wychowywane przez ciotkę Judy z Peterem, którzy znajdują grę. Chcąc nie chcąc, kontynuują rozgrywkę, nie wiedząc o tym i pakują się w tarapaty.

jumanji12

Nakręcony w 1995 roku film Joe Johnstona stał się dla wielu widzów produkcją otoczoną kultem, chociaż nie jest to typowy film familijny. Bo sama gra jest bardzo mroczna, niczym z horroru pojawiają się kolejne zwierzęta, coraz bardziej podkręcając wysoką stawkę – życie. A by wygrać, trzeba stosować prawa dżungli, wykazać się sprytem i pokonać tajemniczego myśliwego Van Pelta. Reżyser powoli buduje napięcie, rozładowywane przez nieco slapstikowy humor. Do tej pory wrażenie robią efekty specjalne, mieszające grafikę komputerową z praktycznymi efektami, broniąc się przed zębem czasu. Wyłażące pnącza, atak stada czy podłoga zmieniająca się w ruchome piaski do dziś wygląda świetnie. I nadal trzyma w napięciu, co widać podczas próby odzyskania gry z ręki Van Pelta czy finału. Klimat podkręca także muzyka Jamesa Hornera oraz pomysłowo inscenizowane sceny.

jumanji11

To wszystko mogłoby nie wypalić, gdyby nie wyraziste postacie. Robin Williams idealnie balansuje między żartem a powagą. Jako dorosły Alan próbuje odnaleźć się w nowym, obcym świecie, naznaczonym pobytem w dżungli, zmieniając go w połamanego człowieka. I to wygrane zostało znakomicie, bez poczucia fałszu, pokazując troszkę inne oblicze aktora. Również role dziecięce są świetnie poprowadzone, zarówno Kirsten Dunst (Judy), jak i Bradley Pierce (Peter) świetnie się uzupełniają, tworząc zgrabny duet. Także Van Pelt (mocny Jonathan Hyde) sprawdza się w roli czarnego charakteru, którego determinacja jest godna Terminatora, choć motywacja wydaje się bardzo prosta.

jumanji13

Mimo ponad 20 lat na karku, „Jumanji” nadal się broni jako świetny film przygodowo-familijny, pełen niebezpieczeństw oraz aury tajemnicy. Akcja ciągle zachowuje tempo, postacie są bardzo wyraziste i trzyma w napięciu do przewrotnego finału. Tak się robi klasykę.

7,5/10

Radosław Ostrowski