Le Mans ’66

Filmów o sportach motoryzacyjnych powstaje jak na lekarstwo. Co jest o tyle dziwne, że to wręcz idealny sport do pokazania na ekranie. Pełen dynamiki, odrobiny widowiskowości oraz napięcia. tylko, że tego typu filmy można policzyć na palcach obu rąk. Po „Wyścigu” znowu wracamy na rajdowy tor, tylko że zamiast Formuły 1 jesteśmy na 24-godzinnym wyścigu Le Mans.

ford v ferrari1

Fabuła jest bardzo prosta, a jej bohaterami jest dwóch prawdziwych zawodowców, jeśli chodzi o wyścigi. Carol Shelby w 1959 roku wygrał Le Mans, jednak później nie mógł brać udziału jako kierowca. Coraz słabsze serce zmusza go do przebranżowienia jako sprzedawca oraz konstruktor. Mężczyzna przyjaźni się z brytyjskim kierowcą Kenem Milesem, który rajdami oraz wyścigami wręcz oddycha. Tylko, że jest dość trudny we współpracy, przez co nie zawsze znajduje mu się sponsorów, zaś jego warsztat jest na krawędzi bankructwa. Ale obaj panowie dostają szansę na wykazanie się. Ford Motor Company – w celu podbicia sprzedaży swoich samochodów – zatrudnia obydwu panów do zbudowania rajdowego pojazdu do wyścigu Le Mans w 1966. Żeby wygrać oraz pokonać Enzo Ferrari.

ford v ferrari2

Reżyser James Mangold to pozornie wyrobnik, który na kinie się zna i wiele wkłada serducha w projekty. „Le Mans ‘66” tylko to potwierdza, zaś sama opowieść angażuje do samego końca. Czy trzeba znać się na samochodach czy motoryzacji, by wejść w ten świat? Absolutnie nie, bo sam film pozostaje historią o szorstkiej, męskiej przyjaźni oraz drodze do realizacji swoich pasji. Mimo biurokracji, stawianych ciągle kłód pod nogami oraz zwyczajnej, ludzkiej zawiści. Cała ta motoryzacyjna otoczka jest tylko tłem dla całej tej historii, pozwalając skupić się na bohaterach.  że całość jest dość długa, to na ekranie kompletnie tego nie czuć.

ford v ferrari3

Najważniejsze są także same wyścigi samochodowe, gdzie trzeba pokazać te emocje, jakie się tam ukrywają: adrenalinę, rywalizację oraz wsparcie dla kierowcy. I tutaj reżyserowi udaje się to pokazać znakomicie, w czym pomaga bardzo dynamiczny montaż, dźwięk oraz obecna w tle gitarowo-jazzowa muzyka. Choć nie ma takich momentów jak w w/w „Wyścigu”, gdzie pokazywano jak pracuje sam silnik (niejako od środka), nie można oderwać od tego oczu. A że były to czasy, gdzie takie wyścigi nie były bezpieczne (brak obowiązujących obecnie przepisów BHP) i błąd mógł oznaczać śmierć, więc stawka idzie automatycznie w górę. Nie ważne, czy mówimy o testach pojazdu czy finałowym wyścigu, gdzie nocna część odbywa się w deszczu. Jednak najbardziej zaskakuje bardzo dramatyczne zakończenie, którego raczej w tego typu kinie się nie pojawia. Ale to już przekonacie się sami.

ford v ferrari4

Paliwem tego filmu jest fantastyczny duet Christian Bale/Matt Damon. Pierwszy to wręcz „dziki”, trudny kierowca, który zamiast krwi ma benzynę, a na autach zna się jak nikt. Problem w tym, że jest on dość bucowaty i przekonany o swojej racji. Z kolei Damon wydaje się bardzo spokojny i opanowany, nawet w momentach postawionych pod ścianą i bardziej gra drużynowo. Chociaż pewnie wolałby siąść za kółkiem. Ale mimo tych różnic charakteru, panowie tworzą mocny duet, skupiony na realizacji zadania oraz czuć między nimi przyjaźń. O dziwo nawet drugi plan ma tutaj sporo do zaoferowania: od bardzo zadziornej Caitriony Balfe (żona Milesa) przez solidnego Jona Bernthala (szef sprzedaży, Iacocca) i Tracy’ego Lettsa (Henry Ford II) po przerysowanego Josha Lucasa, grającego śliskiego asystenta Forda, który bruździ strasznie i ma ego większe niż jego wzrost.

Film hollywoodzki, który – mimo pewnych drobnych wad – ogląda się naprawdę świetnie. Mangold potwierdza swoją wysoką formę, dodając wiele serca do znajomego szablonu, tworząc naprawdę świetną rozrywkę na poziomie. I nie trzeba być fanem czterech kółek, by to docenić.

8/10

Radosław Ostrowski

American Psycho

Jest rok 1987, Nowy Jork. Zostajemy w towarzystwie maklerów oraz przedstawicieli świata finansjery Wall Street. I tutaj poznajemy niejakiego Patricka Batemana – młodego wilczka korporacyjnej firmy. Facet mieszka w pięknym, sterylnym mieszkaniu, ma śliczną narzeczoną, jednak nie czuje się za bardzo sobą. Czuje w sobie żądzę mordu, którą zaczyna realizować nocami.

„American Psycho” to najbardziej znany film w dorobku Mary Harron. Reżyserka pokazuje świat nowojorskiej finansjery mieszając czarną komedię z psychologicznym dreszczowcem. Jednak osoby szukające klasycznie rozumianej fabuły, mogą tutaj nie znaleźć zbyt wiele. Całość skupiona jest na Patricku, który już na samym początku mówi jaki jest i kim jest. Że jest tylko człowiekiem pod względem fizycznym, bo mentalnie jest kimś zupełnie innym. Pozbawionym emocji (poza chciwością i wstrętem) robotem, który jest znudzony pracą, ale adaptuje się do otoczenia. Czasami bywa brany za kogoś innego, ale tak naprawdę jest pracoholikiem. I nawet można byłoby w to uwierzyć, gdybyśmy go zobaczyli w pracy. Chyba że ta praca polega na spędzaniu lunchu oraz kolacji w towarzystwie kolegów z pracy i balowaniu w klubach nocnych. 😉 Te momenty w bardzo krzywym zwierciadle pokazuje środowisko hierarchii finansowej Nowego Jorku. Ludzi skupionych na sobie, chcących się zwyczajnie nachapać, cynicznych oraz pustych. Dla nich liczy się tylko kasa, rezerwacja w prestiżowej knajpie oraz… wizytówki. Odpowiedni odcień bieli, rodzaj czcionki – to ten rodzaj rywalizacji, który dla nich jest w rodzaju być albo nie być. No i wszyscy mylą wszystkich ze sobą, bo niemal każdy wygląda tak samo. Idealne podkreślenie płytkości tego świata.

american psycho1

Wszystko jest utrzymane w niemal kontrastowej, wręcz stonowanej kolorystyce (dominacja czerni w klubach oraz nocnych ujęciach skontrastowana z bielą sterylnego mieszkania Patricka) oraz osadzonej w epoce muzyce (od New Order przez Phila Collinsa do Huey Lewis and the News). Najbardziej podobały mi się bardzo eleganckie zdjęcia Andrzeja Sekuły, gdzie nie brakuje skrętów ku horrorowi (morderstwo dwóch kobiet za pomocą piły mechanicznej).

american psycho2

Reżyserka coraz bardziej pokazuje mocno zwichrowany umysł Batemana. Christian Bale tworzy tutaj fenomenalną kreację człowieka skupionego bardzo na sobie (nawet podczas seksu z prostytutką patrzy w lustrze na swoją sylwetkę) i przesadnie dbającego o swoje ciało. Jednocześnie jest on bardzo wycofany, ma obsesję na punkcie seryjnych morderców oraz tłumioną żądzę zabijania. Czuć jednak w tej postaci pewien fałsz, sztuczność. Jak w scenach, gdy opowiada o paru utworach muzycznych, jego myśli brzmią jakby cytował jakąś wypowiedź recenzenta. Kiedy popełnia morderstwa, wydaje się balansować na granicy przerysowania (zabójstwo za pomocą piły mechanicznej). Ale… no właśnie, czy te wszystkie zbrodnie dzieją się naprawdę czy to tylko wytwór wyobraźni Patricka? Ostatnie 25 minut rozsiewa bardzo duże wątpliwości, gdzie dochodzi m.in. do rzezi na ulicy, a sam Patrick jest kompletnie zdziwiony całą sytuacją. I to podważa wszystko, co do tej pory widzieliśmy, zmuszając do uważniejszego oglądania.

american psycho3

Aktorsko błyszczy tutaj Christian Bale, ale o tym już odrobinkę wspomniałem. Z drugiego planu pełnego podobnych postaci jest tutaj parę wybijających się ról. Taki na pewno jest Willem Dafoe w roli prowadzącego śledztwo detektywa Kimballa. Ma tylko trzy sceny, ale w każdej zaznacza swoją obecność. Tak samo cudna jest Chloe Sevigny jako sekretarka, która wydaje się być jedyną normalną kobietą w tym dziwnym, pełnym pustych ludzi środowisku. I jest w stanie nawiązać jakąś więź z Batemanem, tylko czy to wystarczy?

american psycho4

Już sam tytuł mówi z czym będziemy mieli do czynienia. Dzieło Mary Harron to zgrabny miks satyry na świat wielkiej finansjery z psychologicznym dreszczowcem. Dla wielu wiarygodne studium psychopaty w świecie pełnym psychopatów. Aż strach oglądać.

7/10

Radosław Ostrowski