Blisko ciemności

Caleb jest młodym ranczerem z małego zadupia gdzieś na południu USA. Pewnego wieczora będąc w mieście widzi młodą i atrakcyjną dziewczynę Mae, z którą chce spędzić noc. Podczas pocałunku zostaje on pogryziony, co doprowadza do przemiany w wampira oraz dołącza do wampirzego gangu. Ale żeby zostać członkiem ferajny kierowanej przez Jesse’ego musi odnaleźć w sobie krwiopijcę.

blisko_ciemnosci1

Wszyscy znamy Kathryn Bigelow jako reżyserkę tworzącą surowe kino wojenne w rodzaju „Hurt Lockera”, jednak wcześniej bawiła się w kino gatunkowe z naciskiem na sensację. Tym razem spróbowała swoich sił w kinie grozy. Wydawałoby się, ze nic nowego o wampirach opowiedzieć się nie da – piją krew, boją się słońca (dlatego chowają się przed nim w… kocu), ubierają się jak punkowcy i nie wahają się przez zabijaniem. Reżyserka bawi się tutaj kinem gatunkowym: westernowy sztafaż (otwierające całość piękne plenery teksańskich przestrzeni) miesza się z melodramatem (miłość Caleba do Mae) i horrorem, okraszonym czarnym humorem. Sceny, w których wampiry używają swoich zębów oraz pistoletów są zrobione więcej niż solidnie, z suspensem (strzelanina w otoczonym motelu) oraz tajemniczym klimatem potęgowanym nocnymi ujęciami, a także odrealnioną, elektroniczną muzyką zespołu Tangerine Dream.

blisko_ciemnosci2

Jednak problemem największym jest scenariusz. Nie chodzi o to, że prawie niczego nowego o wampirach się nie dowiadujemy, ale pewne zdarzenia oraz rozwiązania są co najmniej zastanawiające. Największą bzdurą dla mnie było wyleczenie się z wampiryzmu za pomocą… transfuzji krwi. WTF? Bujda na resorach, podobnie jak moralne rozterki Caleba, który nie chce zabijać, nawet za cenę własnego życia. Niby to miało być jego wewnętrzną walką, ale tego nie kupuję. A zakończenie jest tak słodkie, że wywołało we mnie mdłości.

blisko_ciemnosci3

Aktorsko jest całkiem nieźle. Solidnie radzi sobie Adrian Pasdar w roli Caleba, ale szoł kradnie duet psychopatów: Lance Henriksen (Jesse – szef grupy) oraz Bill Paxton (porąbany Severen). Ich zapamiętałem z filmu najbardziej. I jeszcze urocza Jenny Wright (Mae), ale to troszkę za mało, by nazwać ten film czymś więcej niż przyzwoitym rzemiosłem. Najlepsze filmy Bigelow miała dopiero nakręcić.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Wróg numer jeden

Nie będę się zbyt rozpisywał, bo wiadomo o czym jest ten film. Kathryn Bigelow próbuje zrekonstruować schwytanie samego Osamy bin Ladena, choć na początku miało być o nieudanych próbach. Jednak kiedy bin Laden przeniósł się na ten świat, film zmienił się w opowieść o zemście.

Reżyserka zaczyna swoją opowieść od rozmów telefonicznych w Lot 93  w WTC w trakcie ataku, zaś akcja cofa się do 2003 roku, do momentu przesłuchania terrorysty podejrzanego o kontakty z Al-Kaidą. Tam pojawia się młoda agentka Maya, która pomaga w przesłuchaniu. I tak zaczyna się polowanie, zrealizowane i opowiedziane w niemal paradokumentalnej stylistyce. Jest bardzo surowo, bez ozdobników pokazująca niełatwą prace agentów w obcym terenie, gdzie nie mogą do końca ufać innym (Pakistan), gdzie trzeba sprawdzać masę poszlak i nic nie jest pewne. Mimo dość spokojnego tempa, Bigelow potrafi zaciekawić, choć zdarzają się dość wolne momenty (sceny od namierzenia kuriera Osamy). Nie brakuje scen słynnych tortur psychicznych, tajnych więzień CIA na świecie (jedno z nich podobno jest w Gdańsku) i pokazania kilku zamachów (m.in. w hotelu w Islamabadzie czy w tajnej bazie CIA w Afganistanie), zaś fabuła oparta na relacjach świadków (znów skrypt autorstwa Marka Boala) brzmi przekonująco – scena ataku i zabicia Osamy jest zrobiona świetnie.

wrog1_400x400

Ale najbardziej w tym filmie od polowania na Osamy, bardziej przyciągnęła mnie łowczyni, grana przez Jessicę Chastain. Jest to krucha agentka, która pod opanowaniem skrywa strach, a sukces polowania zawdzięcza swojej obsesji i determinacji (scena, gdy szefowi wpisuje na drzwiach dni bezczynności odkąd namierzono kryjówkę Osamy), jednak cena okazuje się dość wysoka – utrata wiary, przyjaciół. Ale poza nią jest tu dość mocny i solidny drugi plan. Nie brakuje twardych agentów(Jaon Clarke jako Dan), rozsądnych szefów (Joseph Bradley Kyle’a Chandlera czy dyrektor CIA Jamesa Gandolfiniego), aż po agentów specjalnych (tu należy wyróżnić role Edgara Ramireza i Jennifer Ehle). Tu nie ma się do czego przyczepić, a parę epizodów (w tym Mark Strong) zapada w pamięć.

wrog2_400x400

Mimo pewnego znużenia (to nie film akcji), „Wróg numer jeden” to mocne kino, które jednak serwuje słodko-gorzki finał. Bo choć główny wróg nie żyje, to nadal terroryści działają. Ciekawa refleksja tego filmu.

7,5/10

Radosław Ostrowski