
Brytyjskie trio London Grammar od początku swojej ścieżki było porównywane do innego słynnego tria – The xx. Z kolei eteryczny I czarujący wokal Hannah Reid budził skojarzenia z Florence Welsh oraz Jessie Ware. Czy drugi album zmieni tą optykę czy skojarzenia te staną się nieodłącznym elementem ścieżki zespołu z Nottingham?
Przy produkcji “Truth Is a Beautiful Thing” (podoba mi się ten tytuł) zespół wsparł sztab doświadczonych producentów pod wodzą Paula Epfortha (Adele, Florence + The Machine, Coldplay czy Lianne La Havas) oraz Grega Kurstina (Beck, Sia, Lily Allen, the Shins). Podstawą znowu jest przestrzenna elektronika zmieszana z fortepianem, gitarą oraz wokalem Reid. Początek to spokojne I troszkę nudnawe “Rooting for You”, które trzyma na swoich barkach Reid. Znacznie żywsze oraz bardziej przestrzenne “Big Picture” (co jest sporą zasługą perkusji), pełne pulsującego tła “Wild Eyed” czy okraszone chropowatą gitarą “Oh Woman Oh Men” (w refrenie nakładają się głosy) bardziej przyciągają uwagę. Nawet powoli rozkręcające się “Hell to the Liars” z prześlicznymi smyczkami na końcu potrafi oczarować.
Pojawiają się pewne drobne modyfikacje jak obecność przestrojonej gitary akustycznej i werblowej perkusji (“Everyone Else”), zapętlone i “kosmiczne” klawisze (pochodzący jakby z innej dekady “Non Believer” – troszkę szkoda, ze jest mało takich utworów), wplecione niczym echo wokalizy (“Bones of Ribbon”) czy “roztańczony” duet gitara-fortepian w “Leave The War with Me”.
Nadal czaruje wokal pani Reid, który bywa czasami bardzo niski, wręcz “gruby”, by zaraz wznieść się na wyższe, niemal sakralne tony. Fani zespołu powinni się wyposażyć w wersję deluxe z dodatkowymi kawałkami. I nie są tylko zapychacze (może poza dwoma wersjami demo). Jest niemal instrumentalny “What a Day”, nagrany w studio Maida Vale (należy do BBC) cover “Bitter Sweet Symphony” The Verve oraz niemal organowy “Control”. I ten materiał podnosi ocenę całości z przyzwoitej (gdyż mimo spójności klimatu bywa dość monotonnie) na dobrą.
7/10
Radosław Ostrowski

