Sługi wojny

Pamiętacie taki film „Sługi boże”? Mariusz Gawryś wraca do tworzenia kryminału w swoim rodzinnym Wrocławiu, skupiając się na innej parze policjantów. Chociaż szefa mają tego samego, czyli inspektora Konarskiego. Parka to komisarz Samborski oraz aspirant Zadara, zaś śledztwo dotyczy morderstwa profesora medycyny. Denat zajmował się przeszczepami i był twarzą fundacji zajmującej się transplantologią. I jak to w tego typu sprawach, jest kilkoro podejrzanych, zaś liczba trupów rośnie wprost proporcjonalnie do poszlak.

slugi boze1

Reżyser, niestety, nie wyciągnął wniosków z poprzedniego filmu i powtarza sporo błędów. Przede wszystkim historia nie angażuje, opierając się na masie klisz. Gliniarz z problemami, koleżanka będąca jego kochanką i mająca kontakty z hakerami, wspierający, choć szorstki szef, podejrzany biznesmen ze szpiegowską przeszłością, twardy sprzymierzeniec na emeryturze itd. Nie mogłem pozbyć się wrażenia, że wątków jest tu ponapychane i starczyłoby na kilka filmów. Działania tajnych służb, niekontrolowany zakup próbek DNA z wymazów, korupcja i przekręty na szczytach władzy, pobieranie próbek z armii. Dzieje się dużo i nie dzieje się nic, bo reżyser ze scenarzystą nie potrafią zbudować napięcia, postacie są papierowe. Fabularnie jest też sporo dziur i przeskoków przez co ciężko się śledzi całość. Szczególnie wobec postaci killerki, której motywacja oraz mocodawcy pozostają tajemnicą czy znajomości Zadary z hakerami. Nawet dialogi, choć niepozbawione humoru, są pozbawione polotu. Zdjęcia są niezłe, a nocne kadry wyglądają ładnie, zaś kilka scen akcji jest sprawnie zrobionych jak ucieczka przez dach czy finałowa pogoń wśród kontenerów. Nawet te momenty bardziej dynamiczne nie są w stanie tego uratować.

slugi boze2

Z takim materiałem aktorzy robią co mogą, ale nie mają zbyt wiele do roboty. Nieźle wypada duet protagonistów, czyli twardy niczym Roman Bratny Piotr Stramowski oraz Maria Kania. Wtopą jest zabójczyni w wykonaniu Karoliny Czarneckiej, której głos jest tak sztywny oraz sztuczny, że zwyczajnie boli. Najlepiej z całej ekipy wypada Paweł Królikowski jako emerytowany pułkownik Dolecki. Każde jego wejście dodaje zarówno lekkości, jak i brawury, dzięki czemu film zaczyna nabierać rumieńców. Szkoda tylko, że trzeba czekać na niego ostatnie pół godziny.

slugi boze3

Nie wiem, czy będzie trzecia część „Sług”, ale lepiej pozwolić tej serii umrzeć. Albo zmienić reżysera i scenarzysty, by bardziej dopieścili swoje dzieło, nie popadając w miałkość oraz nudę.

4/10

Radosław Ostrowski

Sługi boże

Wrocław – miasto obecnie kojarzone z retro kryminałów Marka Krajewskiego tym razem stało się tłem dla współczesnej zbrodni. Sprawa jest dość dziwna i niejasna – młoda Niemka spadła z wieży katedry. Kobieta śpiewała w kościelnym chórze, ale samobójstwo wydaje się co najmniej niezrozumiała. Dodatkowo do sprawy została dołączona (odgórnie) policjantka z Reichu, Ana, a Warski jest zmuszony jeszcze chodzić na terapię. Żeby wszystko było jeszcze bardziej pogmatwane, dochodzi do drugiej śmierci w ten sam sposób, a do miasta przybywa emisariusz z Watykanu.

slugi_boze1

To, że w Polsce kiedyś kino gatunkowe było znacznie bogatsze niż obecnie, to jest powszechnie wiadome. Na szczęście od paru lat reżyserzy wracają do tego, a i kryminały ostatnio były bardzo zacne („Jestem mordercą”, „Prosta historia o morderstwie”). Czy Mariusz Gawryś podążył ścieżką swoich poprzedników? No i tu zaczynają się schody, bo reżyser próbuje wrzucić w półtorej godziny więcej wątków, niż byłem w stanie ogarnąć. Kościół, przekręty majątkowe, służby specjalne, jakieś prywatne śledztwo policjantki z Reichu, hipnozy, nawet podobno Szatan jest zamieszany we wszystko. Intryga jest bardziej pogmatwana niż polskie prawo, przez co kompletnie trudno to wszystko ogarnąć. Żeby było jeszcze trudniej oraz bardziej frustrująco, film zmontowano tak niechlujnie, że twórcy powinni za karę przejść szkołę montażu. Boli to zwłaszcza przy scenach akcji, wzorowanych na najlepszych (bo amerykańskich) filmach akcji a’la Jason Bourne. Muszę jednak przyznać, że „Sługi boże” przynajmniej bronią się wizualnie. Wrocław z jednej strony wygląda pięknie (zwłaszcza we fragmentach pokazujących panoramę), ale potrafi być niepokojący i mroczny, co zostało parę razy wygrane.

slugi_boze2

A wiecie, co mnie najbardziej boli? Że grający w tym filmie aktorzy (w sporej części) dają z siebie wszystko, tworząc ciekawe postacie. I to wszystko tak po ludzku zmarnowane, istne barbarzyństwo. Złego słowa nie powiem o Bartłomieju Topie, który do komisarza Warskiego pasuje świetnie. Niby takich postaci (złamany twardziel z tajemnicą i nieufnością) było wiele, ale wierzy się mu. A że bandziorów, którzy natkną się na niego, czeka spotkanie ze Stwórcą, to już inna kwestia. Równie intrygująca jest Julia Kijowska jako Ana (i ten akcent – cudo), która też ma pewną tajemnicę, pozornie sprawiając wrażenie bardzo kruchej. Do tego na drugim planie błyszczy dawno niewidziany Henryk Talar (ksiądz Witecki) oraz dość demonicznie wyglądający Adam Woronowicz (Jan Rudzki, kantor). Żeby jednak nie było tak słodko, to są dwa bardzo poważne minusy. Po pierwsze, Krzysztof Stelmaszyk jako watykański emisariusz brzmiał po prostu sztucznie (słuchanie tego akcentu było jak walenie kijem o drzewo), a jego motywacja jest delikatnie mówiąc mętna. To jednak nic w porównaniu z panią psycholog, czyli Małgorzatą Foremniak, o której wolałbym się nie wypowiadać. Jednym słowem: katastrofa.

slugi_boze3

„Sługi Boże” miały potencjał na bardzo intrygujące, trzymające w napięciu kino kryminalne, jednak całość jest mocno naciągana, nieprzekonująca, chociaż z ciekawymi postaciami, których chciałoby się bliżej poznać. Poza kadrami, muzyką oraz (w większości) świetnym aktorstwem, brakuje sensownej opowieści. A to jest zbrodnia niewybaczalna.

slugi_boze4

5/10 

Radosław Ostrowski