Kolekcja sukienek

Sam film to zbiór rozmów z ośmioma kobietami, dokonanymi przez jednego człowieka, który zadaje im pytania. O życie, o straconych marzeniach, niespełnionych nadziejach i poczuciu pustki. Debiutująca Marzena Więcek ubiera to w konwencję niby-dokumentu. Bo kamera stoi (choć nie zawsze) w miejscu, gdzie widzimy nasze bohaterki: kobiety w średnim wieku, po wielu przejściach, nieudanych związkach.

kolekcja_sukienek1

Innymi słowy „Kolekcja sukienek” to takie spokojne kino, pozbawione efektownej realizacji czy wariackiej formy. Problem w tym, że całość jest bardzo nudna, pozbawiona jakiegokolwiek rozwinięcia. Rozmowy, przepraszam monologi, są tutaj prowadzone bez ładu i składu, przeskakując z tematu na temat. Wszystkie te historie zaczynają się zlewać w jedną opowieść, gdzie dochodzi do stężenia rozczarowaniami, lękami oraz poczuciem pewnej pustki. Do tego jeszcze zostają wplecione takie barwne mini scenki, które sprawiają wrażenie wciśniętych na siłę. Jakieś dziecko w ładnym ubraniu, staruszek chodzący o kulach czy młoda para całująca się w lesie – po co to? Nie mam pojęcia, co wprawiało w jeszcze większą konsternację niż te opowieści. Pod koniec pojawia się jedyny mężczyzna (Zbigniew Zamachowski), który zostaje aresztowany.

kolekcja_sukienek2

Zwyczajnie jest mi żal tych aktorek, które bardzo się starają, by wejść w postacie. A są to charakterystyczne sylwetki Ewy Szykulskiej, Marzeny Trybały, Doroty Stalińskiej czy Iwony Katarzyny Pawlak. Nawet sama Więcek pojawia się na ekranie jako policjantka, próbując wycisnąć z tej postaci soki, chociaż trudno kogokolwiek wyróżnić.

kolekcja_sukienek3

„Kolekcja sukienek” to krótki, ale strasznie wleczący się film, pozbawiony myśli i fabuły. Wszystko wygląda jak niezaplanowana improwizacja, w niemal amatorskim stylu. Ciągle się zastanawiam po co ten film w ogóle powstał i do tej pory nie znajduje żadnej sensownej motywacji.

kolekcja_sukienek4

4/10

Radosław Ostrowski

Za niebieskimi drzwiami

Wakacje – kto nie będąc dzieckiem nie marzył o tym czasie? Wypoczynek, zabawa, nieskrępowana beztroska z najbliższymi. Taki plan miał także Łukasz, samotnie wychowywany przez matkę. Podczas podróży samochodem, dochodzi do wypadku. Chłopiec ma złamaną nogę, a matka zapada w śpiączkę. I wtedy pojawia się znikąd siostra kobiety – właścicielka nadmorskiego pensjonatu, Agata. Kobieta bierze chłopca do siebie i wprowadza się do dawnego pokoju matki z niebieskimi drzwiami. Tam odkrywa, że po odpowiednim zapukaniu w nie, można wejść do innego świata.

za_niebieskimi_drzwiami1

W Polsce robienie kina dla dzieci i młodzieży staje się prawdziwą rzadkością, co wydaje się naprawdę zastanawiające. Przecież była ta tradycja naprawdę bogata (filmy i seriale Stanisława Jędryki czy Andrzeja Maleszki), ale coś się zepsuło. Lukę tą próbuje wypełnić adaptacja powieści Marcina Szczygielskiego „Za niebieskimi drzwiami”. I prawdę mówiąc, wyszło naprawdę nieźle. Palej bardzo spokojnie i powoli odkrywa karty (a film trwa niecałe półtorej godziny), co dla wielu może wywołać znużenie. Ale trudno odmówić całości specyficznego klimatu, zmieniającego się jak w kalejdoskopie. Ten inny świat, do którego trafiamy w połowie drogi, wygląda niesamowicie (efekty specjalne są na wysokim poziomie i nie kłują w oczy), a chropowate budynki wywołują tam niepokój. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to dość skromna nadbudowa – nie wiemy, skąd to się wzięło i dlaczego przebywa tam jedna postać – paskudny Krwawiec, jednak dla twórców nie było to istotne.

za_niebieskimi_drzwiami2

I to potrafi poruszyć, mimo dość silnych inspiracji produkcjami z zachodu takimi jak „Opowieści z Narnii” czy „Stranger Things”, co może drażnić. Twórcom chodziło o pokazanie jak działa umysł osoby w śpiączce. Może sama intryga nie jest specjalnie skomplikowana, a pewne wydarzenia są mocno uproszczone (rehabilitacja, pobyt w pensjonacie) i czasem logika szwankuje (trójka dzieciaków najpierw prześladuje chłopaka, by w decydującym momencie pomóc), jednak efekt jest zadowalający. Zarówno efekty specjalne, świetna praca kamery (sceny budzenia czy tuż po wypadku) oraz ślicznej muzyki.

za_niebieskimi_drzwiami3

Aktorsko jest naprawdę niezłe, chociaż dzieciarnia (jak zawsze) zaniża poziom. Ich honor ratuje przyzwoity Dominik Kowalczyk w roli głównej, przekonująco odgrywając jego zagubienie, bezradność oraz wściekłość na świat. Jednak film kradnie dla siebie znakomita Ewa Błaszczyk jako dość oschła ciotka Agata, próbująca przełamać swoją bezradność i impas związany z wychowaniem dziecka. Troszkę szkoda, że aktorka tak rzadko pojawia się na ekranie. I jest jeszcze mroczny Krwawiec mówiący głosem Michała Żebrowskiego (paskudny typ), który samym wyglądem budzi strach.

za_niebieskimi_drzwiami4

Mimo pewnych wad i uproszczeń, film Mariusza Paleja to przykład solidnego rzemiosła skierowanego dla młodego widza, próbujące wytłumaczyć co czuje osoba będąca w śpiączce. Kino delikatne, miejscami mroczne i tajemnicze, ale pełne refleksji i ciepła jakiego brakuje ostatnio. Jestem bardzo zaskoczony.

6,5/10

Radosław Ostrowski