LEGO Przygoda 2

Pierwsze spotkanie z Emmetem Klockowskim było dla mnie jedną z najlepszych animacji ostatnich lat. Mega optymistyczny, ciepły i fajny korpoludek uratował swoich kolegów z Klockoburga, ratując przed Lordem Biznesem. Tylko, że czas spokoju zniknął wraz z pojawieniem się Duplo, co doprowadza miasto do wręcz postapokaliptycznego klimatu. Tym razem jednak zabawki Duplo z układu Siostar decydują się porwać liderów grupy: Żyletę, Batmana, Stalowobrody’ego oraz Kicię Rożek, zas Emmet wyrusza odbić grupę.

lego przygoda2-1

Pierwsza część rozpoczęła bum na animacje z klocków LEGO od Warner Bros., gdzie w zasadzie oprócz zmiany reżysera w zasadzie mamy to, co zawsze. Czyli zderzenie dwóch światów (świata klocków oraz świata… ludzkiego, a także świata Lego i Duplo), gdzie dochodzi do poważnego spięcia. Fabuła – niczym w „Deadpoolu” – jest pretekstem do wrzucania masy żartów oraz popkulturowych odniesień z „Mad Maxem” czy „Jurassic World” na czele. Ale tak naprawdę to kolejna opowieść o chwale kreatywności oraz dojrzewaniu, a także jakie mogą być tego konsekwencje. Czy dojrzewanie musi oznaczać rezygnację z dawnego wcielenia, przyjaźni oraz bycia tylko poważnym? Te pytania przewijają się przy okazji fabuły, chociaż to wszystko wydaje się być skierowane dla młodego (tak do 10+) odbiorcy. Aczkolwiek na drugim i trzecim planie jest masa miejscami absurdalnych żartów, godnych tria ZAZ (obecność Marii Skłodowskiej-Curie, przeskok do innego świata niczym w „2001: Odysei kosmicznej” czy piosenka królowej Wisimi o niej samej).

lego przygoda2-2

Ale jednocześnie nie mogłem pozbyć się pewnego wrażenia deja vu. Nie chodzi tylko o powtarzalność gagów, lecz także o przewidywalność, masę schematów (tajemniczy Rex, mający być nowym przyjacielem oraz kumplem) i brak czegoś dającego kopa. Do tego środek zwyczajnie rozsypuje się, co jest spowodowane rozdzieleniem postaci, doprowadzając do chaosu i znużenia.

lego przygoda2-3

Sama animacja wygląda tak jak w poprzednich częściach, czyli niemal imitacja poklatkowego stylu, wszystko jest bardzo klockowate i to dodaje masę uroku. Kolorami wali to po oczach (zwłaszcza w układzie Siostar), muzyka miesza orkiestrę z popem, retro elektroniką oraz bardzo chwytliwymi piosenkami. Nadal lubię tych bohaterów (zwłaszcza narcystycznego Batmana – jego nie da się nie lubić), ogląda się to z przyjemnością, a sceny akcji i sama wizja świata pozostaje kreatywna.

lego przygoda2-4

A jak sobie radzi polski dubbing? Więcej niż nieźle. Nadal nie zawodzi Piotr Bajtlik w roli ciepłego, zaczynającego dojrzewać Emmeta oraz tajemniczego, twardego Rexa, mającego statek kosmiczny z… dinozaurami. Równie cudnie się sprawdza Ewa Andruszkiewicz (twardo stąpająca przy ziemi Żyleta), Adam Bauman (pirat Stalowobrody) oraz Marta Dobecka (Kicia Rożek). Dla mnie jednak film kradł fantastyczny Krzysztof Banaszyk (Batman) i absolutnie zaskakująca… Natalia Sikora w roli absolutnie uroczej, chociaż budzącej nieufność królowej Wisimi, potrafiącej zmienić się w cokolwiek. I to jest prawdziwa petarda.

Druga część już nie ma tej świeżości i w zasadzie powtarza błędy poprzedników (chaotyczny środek, lekkie przeładowanie żartów, schematy, przewidywalność), ale nadal potrafi dostarczyć odrobiny frajdy. Animacja też wygląda ładnie, jednak bardziej skierowana jest dla młodszego widza. Starszy troszkę może się wynudzić. Może nie jest cudownie, ale nadal fajnie.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Trolle

Jak znamy z baśni i legend, trolle to wredne stwory piękne jak noc listopadowa, a inteligencje mają na poziomie ameby. Tak było od czasów Tolkiena, ale panowie z DreamWorks mają własną koncepcję tych istot. W ich animacji trolle są małymi, pozytywnie zakręconymi istotami z bardzo bujnymi włosami oraz wyglądem lalek. Są nośnikiem pozytywnej energii, której brakuje Bergenom – smutnym, brzydkim i bardzo nieszczęśliwym, dużym stworom. By przejąć szczęście i radość, Bergowie postanawiają zjeść trolle, na szczęście udaje im się uciec. I tak sobie w lasku trolle siedzą 20 lat w spokoju, szczęściu i nieustannej radości, kierowani przez przyszłą królową Poppy. Ale pewna impreza okazała się brzemienna w skutki, z powodu obecności nieproszonego gościa, czyli wygnanej Kucharki Bergenów, porywającego kilku jej ziomków. Królowa wyrusza odbić pobratymców razem z kolegą Mrukiem.

trole1

Widać rękę DreamWorks przy realizacji tego filmu, gdyż sylwetki postaci są bardzo wyraziste i charakterystyczne dla nich. „Trolle” to mieszanka kina przygodowego i… musicalu. Całość jest bardzo, bardzo kolorowa. I mówiąc to mam na myśli, że aż uderza tymi barwami po oczach niczym po zażyciu narkotyków (dla wielu ten nadmiar kolorów może wywołać wymioty). Trolle tańczą, wykorzystują swoje długie włosy niczym Indiana Jones bicz, rozsadzając swoją pozytywną energią. Same piosenki są dość ograne, ale brzmią ładnie i współgrają z ekranowymi wydarzeniami, będąc niejako komentarzem (wybierał je i napisał aranżacje Justin Timberlake).

trole2

Sama historia nie jest jakoś oryginalna, ale potrafi wciągnąć. Złośliwości między pozytywnie zakręconą Poppy a zgorzkniałym, samotnym Mrukiem (cały czarny) mają troszkę iskier, ale najładniej poprowadzono wątek nieśmiałej Bergerki (pomocnicy kucharki) o imieniu Bridget, beznadziejnie zakochanej w królu. Poppy próbuje je pomóc, co dodaje troszkę uroku i lekkości. Tak samo zabawne są scenki przypominające wycinanki czy drobne aluzje popkulturowe (początek z pędzącym szkrabem na rowerku po czerwonym dywanie – brzmi znajomo? Czy akcja ze zgubieniem wrotki), co było zawsze znakiem rozpoznawczym studia. Do tego dostajemy kilka spektakularnych scen zarówno akcji (ucieczka przed Bergerami), jak i tanecznych (przygotowania do imprezy czy finał), co wielu może się nie spodobać. Do tego niegłupie przesłanie, że szczęście jest zaraźliwe i nie trzeba nikogo zjadać, by mu je wręczyć.

trole3

Jak zawsze polski dubbing trzyma fason, ale tym razem postanowiono przetłumaczyć piosenki, przez co nie łatwo było je rozpoznać. Rozsadziło mnie wykonanie „Clint Eastwood” oraz bardzo poruszające „Hello”, jednak dwa utwory postanowiono zachować w oryginale. I tej niekonsekwencji nie jestem w stanie rozgryźć, bo albo bierzemy całość na warsztat, albo zostawiamy wszystko w oryginale. Samo śpiewanie brzmi dobrze i mówię to z ręką na sercu, przez aktorów podkładających głosy swoim bohaterom, ze szczególnym wskazaniem na Magdalenę Wasyluk. Aktorka jako Poppy po prostu rozsadza ekran, zaraża swoją energią i niezłomną determinacją, w pełnie uwiarygodniając ją. W opozycji do niej stoi Mruk (Piotr Bajtlik) – pesymista ze złamaną przeszłością, ciągle nieufny i widzący wszystko w czarnych barwach. Drugi plan kradnie wspomniana Bridget (Ewa Konstancja Bułhak) oraz demoniczna Kucharka (Elżbieta Jędrzejewska), będąca typowym czarnym charakterem skupionym na zemście.

trole4

„Trolle” to animacja skierowana dla dzieci i im da wiele frajdy, co jest zrozumiałe i oczywiste. Twórcy serwują takiego pozytywnego kopa, że trudno przejść do tego obojętnie. Fajna, lekka i przyjemna rozrywka ze świetną muzyką.

7/10

Radosław Ostrowski