Robbie jest młodym chłopakiem z kryminalną przeszłością. Ma dziewczynę i syna z tego związku. Chciałby wyjść na prostą, ale zarówno ojciec dziewczyny jak i dawni kumple nie bardzo chcą pozwolić. Dostaje prace społeczne, a tam poznaje Alberta, Rhino i Mo oraz zajmującego się nimi Harrym. Dzięki niemu chłopak odkrywa swój niezwykły węch, dzięki któremu może smakować whisky.

Ken Loach to znany brytyjski filmowiec obserwujący środowisko nizin społecznych. Tutaj mamy mieszankę dramatu, komedii i nawet wątek kryminalny (kradzież cennej butelki whisky). Wszystko to zaskakująco lekko i poważnie opowiada, że zawsze jest szansa na wyrwanie się ze środowiska i daje nadzieję. Tzw. proletariat (sorry, za te akademickie określenie, ale lepsze nie przychodzi mi do głowy) ma wiele odcieni: mamy kompletnego idiotę, kleptomankę z głosem papugi, dowcipnego rudzielca oraz kierowcę, który bardzo lubi whisky. Nie brakuje tutaj świetnych zdjęć (niektóre kręcone z ręki jak ucieczka Robbie’ego przed Clancy’m), odrobiny humoru oraz zgrabne łączenie konwencji. Zaś bohaterowie, choć lekko zarysowani (poza Robbie’m i degustatorami alkoholu) to jednak potrafią zapaść w pamięć.

Także aktorsko jest to świetnie zagrane, choć nie ma tu znanych twarzy i nazwisk. Najlepiej wypada Paul Brannigan w roli Robbie’ego – młodego chłopaka, który łączy w sobie zarówno brutalną przeszłość z wrażliwością oraz chęcią zerwania z przeszłością. Jemu się wierzy i kibicuje do samego końca. Także przebogaty drugi plan jest wartością dodatnią. Albert (Gary Maitland), Mo (Jasmine Riggins), Rhino (William Ruane) czy koneser Thaddeus (Roger Allam) to postacie zapadające w pamięć.
Loach zaskakuje zarówno realizacją jak i bardziej pozytywnym przesłaniem. Może macie ochotę na whisky??
7/10
Radosław Ostrowski
