Petula Clark – Lost in You

petula_clarklost_in_you2013proof

To kolejny dowód na to, że wiek wykonawcy jest sprawą drugorzędną, gdy chodzi o talent. W tym przypadku mamy do czynienia z 81-letnią wokalistką z Wielkiej Brytanii, która na całym świecie jest znana z jednego przeboju. Teraz pojawia się z kompletnie nową płytą, choć zawartość nie jest taka nowa.

„Lost in You” zawiera 12 piosenek, z czego większość to covery. Jednak początkowo można było podejrzewać, że jest to próba ściągnięcia kasy od swoich wiernych fanów. Ale jednak nie. Pierwsze co uderza, to bardzo elegancka oprawa muzyczna. Nie zabrakło fortepianu („Lost in You”), ale zdarza się też pójście w stronę country (zaskakujący cover „Crazy” duetu Gnarls Barkley czy „Never Enough” ze świetną gitarą), czysto akustycznego grania (nowa wersja „Downtown” rozpisana na gitarę, smyczki i fortepian), organów („Reflections”), ale wszystko to zrobione jest z energią i pasją. Całości słucha się zaskakująco dobrze i daje to więcej przyjemności niż można się było spodziewać. Nawet elektronika tutaj nie drażni („He Loves and She Loves” czy „Every Word You Say”) i brzmi bardzo ciekawie.

Drugim zaskoczeniem jest głos pani Clark – bardzo delikatny i pełen ciepła, bez żadnych popisówek, ale jednocześnie bardzo poruszający. Jak to się udało zrobić? Nie mam pojęcia, ale słyszę jak to działa.

Muszę przyznać, że ta płyta zaskoczyła mnie. Spodziewałem się zramolałej, wręcz archaicznej muzyki, a dostałem ciepły i pozytywny album. Gdyby wszyscy emeryci nagrywali takie płyty jak Petula Clark, świat muzyki byłby ciekawszy.

7,5/10

Radosław Ostrowski