W slangu „top dog” oznacza charyzmatycznego przywódcę. Kimś takim na pewno jest Billy Evans – dowodzący chuligańskim gangiem Acton Casuals. A wiadomo czym się zajmują kibole – wszystkim, co nie jest związane z meczem, czyli bójkami z innymi kibolami, demolowaniem lokali oraz szerzeniem zła. Wszystko się komplikuje, gdy Billy postanawia ochronić pub należący do jego wujostwa, które płaci haracz powiązanemu z Irlandczykami, Mickey’owi Evansowi. Dochodzi do silnego spięcia, które może skończyć się tylko w jeden sposób.

Film Martina Kempa to brytyjska produkcja, która podgląda życie kibola. Realistyczna praca kamery, krew, bluzgi i dramat. Mimo iż nasz bohater, to sprawiający wrażenie upartego osła, który nie jest w stanie zejść z raz obranej drogi (wiadomo, honor nie pozwala), kibicowałem mu. Twórcy jednak nie epatują przesadnie przemocą, ale nie jest to w żadnym wypadku laurka. Ponury klimat jest potęgowany tutaj agresywną muzyką, mocnymi scenami akcji (bójki na ulicy, demolka knajp czy trzymający w napięciu finał), a także wyrazistymi postaciami. Drugim, dość ciekawym wątkiem, jest prywatne życie Billy’ego, który chce chronić swoją żonę i dziecko, ukrywając swoją działalność. Wszystko to jest prowadzone bardzo spokojnie, a przyjaźń żony Billy’ego z żoną jego kumpla pozwala złapać oddech od mrocznego i brutalnego męskiego świata. I to kobiety okazują się tymi rozsądnymi, twardo stąpającymi po ziemi osobami.

Plusem jest też dobra gra aktorska (brytyjski akcent też świetnie się sprawdza – słowo „fuck” nie brzmiało piękniej w żadnym innym języku). Najlepszy jest tutaj Leo Gregory, czyli Billy Evans. Jest on prymitywnym i upartym sukinsynem, wiernym prostym zasadom: uczciwość, lojalność i szacunek tylko wobec swoich kumpli. Nie boi się sięgać po argumenty siły oraz lekceważy swoich wrogów, za co musi zapłacić. Podobną postacią jest Mickey (Ricci Hartnett) – prymitywny i wulgarny przywódca gangu, działający siłą i przemocą. Poza tą dwójką należy wyróżnić świetnego Georgie Russo (Graham Hawkins – przyjaciel Billy’ego), niezawodny Jason Flemyng (złomiarz Dan) oraz Lorraine Stanley (Julie, żona Evansa).

Brutalne, brytyjskie kino ocierające się o gangsterkę. Do bólu realistycznie, bez słodzenia, pitolenia i znieczulenia. Raz na jakiś czas trzeba obejrzeć coś takiego.
7/10
Radosław Ostrowski
