Moja walka. Mamed Khalidov

Każdy, kto choć troszkę interesuje się sportem, kojarzy postać Mameda Chalidowa – pochodzącego z Czeczenii zawodnika MMA reprezentującego nasz kraj. A punktem wyjścia była walka zawodnika z Azizem Karaouglu oraz przygotowania do niej obserwowane przez Sylwestra Latkowskiego. Potyczka zakończyła się zwycięstwem Chalidowa na punkty, ale kibice zaczęli buczeć i gwizdać. Co się stało?

mamed_chalidow1

Reżyser próbuje bardzo mocno pokazać Chalidowa, skupiając się przede wszystkim na początku jego drogi: dzieciństwo i młodość w Czeczenii ogarniętej wojną, przyjazd do Polski na studia, początek pracy w pierwszym klubie MMA w Olsztynie, pierwsze walki (niekoniecznie zakończone sukcesami). Wszystko to okraszone zdjęciami, archiwaliami oraz rozmowami z Chalidowem i dwoma trenerami. Dzięki temu jesteśmy w stanie obserwować karierę zawodnika, ale też podpatrzeć jak wyglądają treningi, gale MMA z drugiej strony.

mamed_chalidow2

Ta dwutorowość narracji działa bardzo pobudzająco i nie sprawia znużenia. Ale dla mnie, osoby troszkę znającą postać Chalidowa „Moja walka” nie wniosła nic nowego. I ta historia nie była dla mnie niczym nowym, chociaż zaskoczeniem były dla mnie relacje z walki w Chorwacji. Także ostatnia walka oraz decyzja o zakończeniu też wywołały zaskoczenie. Ale to wszystko w formie godzinnego materiału jest niewystarczająco wykorzystane.

mamed_chalidow3

Latkowski nie sięga głębiej, chociaż zapowiadał „mocny dokument”. Mimo to, trudno przejść obojętnie wobec Chalidowa i jego dość prostej filozofii dotyczącej jego obecnej profesji. I za to, tego człowieka będę szanował, bez względu na wartość filmu.

6/10

Radosław Ostrowski