Sekretne życie Waltera Mitty

Walter Mitty wydaje się typowy szaraczkiem, niewyróżniającym się z tłumu. Pracuje w czasopiśmie Life, gdzie zajmuje się wywoływaniem zdjęć wysyłanych przez legendę swojego fachu, Seana O’Connella. Gazeta ma zostać przeniesiona do Internetu i zostaje wydane ostatnie „papierowe” wydanie, w tym czasie też ma dojść do zwolnień. Tym razem Jack wysłał fotki z jednym specjalnym negatywem, który ma być okładką, gdyż jest to esencja czasopisma. Niestety, fotki w negatywie nie ma, więc Walter rusza znaleźć Jacka, gdyż ten jest ciągle w terenie.

walter_mitty1

O tym, że Ben Stiller zajmuje się reżyserią, wie naprawdę wielu, choć jego filmy (poza „Telemaniakiem” i „Jajami w tropikach”) nie są raczej zbyt mocno kojarzone. Tym razem jednak postanowił dokonać niemożliwego – zrobić mały kameralny film, który mógłby być wielką produkcją za kupę kasy. I o dziwo to połączenie się zaskakująco dobrze sprawdza. Nie powiedziałem jeszcze o Walterze jednej rzeczy – zdarza mu się „zawiesić” i wtedy wyobraża sobie, ze jest superherosem, co czyni jego życie troszkę ciekawszym. Swoje plany i marzenia musiał porzucić, gdy odszedł ojciec i musiał zająć się rodziną. Stiller tutaj pokazuje ludzi uciekających w świat wyobraźni, co samo w sobie wg niego nie jest niczym złym, wręcz pozwala odreagować dzień codzienny, gdzie jest się zabieganym, z masą spraw na głowie. Są one zrobione w naprawdę pomysłowy sposób (m.in. walka między Walterem z likwidatorem o laleczkę, jakby żywcem wzięty z filmu o superbohaterach czy parodia „Ciekawego przypadku Benjamina Butona” – to akurat małe arcydzieło humoru), ale to przede wszystkim historia pokazująca, że warto być cierpliwym, bo którego dnia znajdzie się taka sytuacja, iż będzie możliwe spełnienie marzeń (w tym wypadku podróżowanie i poukładanie sobie życia uczuciowego). A droga będzie tu bogata – od Grenlandii przez Islandię aż do Himalajów. Wszystko to pięknie sfotografowane i okraszone naprawdę pozytywnie nakręcającą muzyką. Poza humorem, którego jest tutaj sporo (i jest on bardziej subtelny) nie brakuje tutaj refleksji, co bardzo cieszy (choć finał poznajemy po 15 minutach, ale droga jest tutaj naprawdę wciągająca, a samo zdjęcie – to trzeba zobaczyć samemu).

walter_mitty2

Stiller główną rolę powierzył samemu sobie i stworzył prawdopodobnie swoją najlepszą kreację. Walter to facet, którego trudno nie polubić – przedwcześnie dojrzały, ukrywający w sobie pewną dziecięcą pasję oraz ciekawość. Za to okazuje się obrotnym i sprytnym facetem, który poradzi sobie w każdej ekstremalnej sytuacji – załatwić rekina? Wejść na Himalaje? Przekonać watażków, by cie przepuścili? Walter znajdzie sposób. Druga istotną postacią jest Cheryl, grana przez Kristen Wiig, obiekt uczuć Waltera. Trochę zagubiona, samotnie wychowująca syna, jest pośrednio siłą napędzająca Waltera do działania (scena, gdy wyobraża ją śpiewająca „Space Oddity” Davida Bowie – fajna). Wiadomo jak to się skończy między nimi. Poza nimi drugi plan jest dość obfity, a należałoby wyróżnić tutaj Seana Penna (fotograf O’Connell) oraz Pattona Oswaldta (Todd Maher – szef portalu, z którym Walter często rozmawia przez telefon).

walter_mitty3

„Sekretne życie…” jest zarówno dopieszczone formą, treść też jest fajna, choć czasami trochę zwalnia. Ale serwuje taki zastrzyk pozytywnej energii, że naprawdę ogląda się to z wielką frajdą. Na poprawę nastroju jak znalazł.

7/10

Radosław Ostrowski

Wyborcze jaja

Trwa kampania wyborcza. O urząd kongresmena w Karolinie Północnej walczy jedyny kandydat Cam Brady. Jednak zajmujący się lobbingiem bracia Notch chcą wystawić kandydata spełniającego ich oczekiwania. W końcu stawiają na niedoświadczonego Marty’ego Hugginsa – kierownika ośrodka biura turystycznego. O dziwo konfrontacja wypadnie dość ciekawie…

wybory_400x400

Jay Roach to reżyser, który z jednej strony nieźle sobie radził w komediach („Poznaj mojego tatę” z Robertem De Niro) oraz filmach politycznych dla HBO („Decydujące głos” oraz „Zmiana w grze”), więc połączenie jednego z drugim teoretycznie powinno wypalić. Teoretycznie, bo w praktyce polityczna satyra nie zaskakuje niczym nowym w tematyce politycznej, zaś kampania wyborcza z uczciwością nie ma zbyt wiele wspólnego, zwłaszcza gdy decydujące są pieniądze osób wspierających kampanię. Że kampania jest ostra i bezpardonowa, gdzie wszystkie chwyty są dozwolone (z użyciem seks taśmy włącznie) bywa nawet zabawna, ale tylko na początku. Ale zarówno przymusowy moralny happy end jak i przemiana tego złego na porządnego nie brzmi przekonująco.

wybory2_400x400

Aktorsko „Wyborcze jaja” prezentują się całkiem nieźle. Will Ferrell i Zach Galifianakis stanowią dość kontrastujący duet. Pierwszy wciela się w „napalonego” na władzę kongresmena, drugi naiwnego idealistę, któremu nie zależy na karierze. Jednak tak naprawdę ten film to popis wyrazistego Dylana McDermotta (doradca Tim Whittley – ostry i bezpardonowy) oraz Jasona Sudekisa (uczicwy Mitch). Reszta prezentuje się poprawnie, choć miło było obejrzeć Dana Aycroyda oraz Johna Lightgowa (bracia Notch).

To mogła być całkiem ciekawa satyra polityczna, ale czegoś tutaj zabrakło. Trochę szkoda, niemniej obejrzenie „Wyborczych jaj” będzie nieźle spędzonym czasem.

6/10

Radosław Ostrowski