W zwierciadle złotego oka

Wszystko zaczyna się w garnizonie wojskowym, gdzie – jak dostajemy na początku info – dochodzi do morderstwa. Chociaż na pierwszy rzut oka nic tego nie zapowiada. Wszystko się skupia na czterech kluczowych postaciach: majorze Pendeltonie, jego żonie Eleonorze, ich sąsiadach państwu Langdon oraz opiekującego się koniem majorowej, szeregowca Williamsa. Problem w tym, że major jest zafascynowany szeregowym, zaś między nim a żoną się nie układa, sąsiad podkochuje się w majorowej, a jego żona ma problemy psychiczne (tragiczny poród dziecka zakończony jego śmiercią). Tragedia wydaje się nieunikniona.

zwierciadlo zlotego oka1

To jest jeden z trudniejszych filmów Johna Hustona oparty na powieści Carson McCullers. Dlaczego trudny? Bo skupiony na tym, czego nie widać i nie słychać od razu, przez co wymaga większego wysiłku w trakcie seansu. Każdy z bohaterów tego dzieła jest zduszony w pewnych konwenansach oraz szablonach, do których muszą się dostosować, lecz tak naprawdę są nieszczęśliwy, przytłumieni. Każdy tutaj coś ukrywa: tragedię, demony, swoją orientację oraz lęki. Problem w tym, że nie jest to powiedziane wprost, przez co seans wydaje się dość trudny. Bo mamy nieudaną próbę samobójczą (żona porucznika), podglądactwo (szeregowy Williams), tłumiony homoseksualizm zakończony maltretowania zwierząt (major) czy brak pożądania (majorowa) i to wszystko doprowadza do pewnych wynaturzeń, degradacji. Ci wszyscy ludzie są w stanie pewnego zawieszenia, nie gotowi na podjęcie tego ostatecznego, decydującego kroku.

zwierciadlo zlotego oka2

Pierwsze, co rzuca się w oczy podczas oglądania „W zwierciadle…” to zdjęcia, nałożone na kadry żółty, wręcz złoty filtr, tworzący lekko surrealistyczne doświadczenie. Tak samo jak bardzo oszczędna, niepokojąca muzyka, budująca mroczny, gęsty, fatalistyczny klimat. Gdyby to jeszcze było bardziej czytelne, seans na pewno byłby bardziej satysfakcjonujący.

zwierciadlo zlotego oka3

Aktorstwo wypada tutaj więcej niż dobrze. Fason trzyma bardzo wycofany Marlon Brando (głos prawie jak Billy Bob Thornton w „Sling Blade”) w roli tłumiącego swoją orientację majora, wyżywającego się na koniu. Zjawiskowo wygląda (jak zawsze) Elizabeth Taylor jako pani major, troszkę głupia, egoistyczna, pełna chuci. Dla mnie jednak film kradnie Julie Harris, czyli pani Langdon – naznaczoną traumą kobietę, żyjąca wręcz niczym duch, nabierająca radości dopiero w obecności służącego Anacleto (równie cudny Zorro David). I była to jedyna postać, z którą byłem w stanie nawiązać jakąś więź. Mniej do roboty miał za to debiutujący Robert Forster w roli szeregowego Williamsa, będący tylko ładnym dodatkiem.

„W zwierciadle złotego oka” to kolejna próba Hustona do wejścia w stan ludzkich lęków, emocji, tłumionych przez lata. Tak jak w „Skłóconych z życiem” czy „Nocy iguany”, lecz ten film z 1967 roku wydaje się najmniej przystępne z tego nurtu Amerykanina. Niemniej jest to intrygująca produkcja z gęstym klimatem oraz wyrazistym aktorstwem.

7/10

Radosław Ostrowski

nadrabiamhustona1024x307

Biblia: Początki świata

Czy jest bardziej znany tekst w historii ludzkości niż Biblia? Żaden inny tekst nie był inspiracją dla szeroko pojętej kultury, w tym także dla filmowców. Czasami były to wybrane poszczególne wydarzenia, a czasami szersze fragmenty (głównie nowy Testament i losy niejakiego Jezusa Chrystusa). Było tego od groma, a nie zanosi się na to, by miało się to wszystko skończyć.  Z Biblią postanowił się także zmierzyć John Huston wsparty przez legendarnego (obecnie) producenta Dino De Laurentiisa.

biblia1

„Biblia” (w Polsce opatrzona podtytułem: Początek świata) miał być częścią większego przedsięwzięcia, skupiającego się na nieśmiertelnym tekście. Fabuła skupia się na wydarzeniach z Księgi Rodzaju: od powstania świata aż do próby wiary (złożenie ofiary przez Abrahama). Po drodze będzie wygnanie z raju, zniszczenie Sodomy i Gomory, budowa wieży Babel oraz potop plus Arka Noego. To wyjaśnia też, czemu ten film trwa prawie 3 godziny (!!!). I trzeba przyznać, że to miejscami robi spore wrażenie. Niby statyczna praca kamery, jednak scenografia oraz kostiumy wyglądają bardzo dobrze. Tak samo Eden, sceny budowy arki przez Noego, sama wieża Babel czy Sodoma przed zniszczeniem. Dość szybko przeskakujemy z wątków na wątek w kolejności chronologicznej, bez udziwnień oraz eksperymentowania. Problem jednak w tym, że choć wiele się zdarza, to parę wątków wydaje się potraktowanych dość po macoszemu, wręcz poskracanych, co też wynika z dość epizodycznej konstrukcji scenariusza (a i samej Biblii). Niby pomaga to zachować wierność, ale wiele z tych wydarzeń nie angażuje tak bardzo jak choćby wątek Abrahama i Sary, czyli ostatnie parędziesiąt minut. Reszta po prostu się dzieje i w zasadzie nic mnie nie obchodziło, tak samo jak jednowymiarowość bohaterów.

biblia2

Niemniej ogląda się ten film naprawdę nieźle. Jeśli coś zwróciło na mnie uwagę to przede wszystkim fantastyczna, wręcz operowa muzyka Toshiro Mayuzumiego, dodająca tego odpowiedniego rozmachu wielu scenom jak podczas tworzenia świata czy potopu. I to muzyka jest dla mnie największą gwiazdą tego filmu, spychając aktorów na dalszy plan. A że grają tu tacy znany mistrzowie ekranu jak Richard Harris (Kain), George C. Scott (Abraham), Ava Gardner (Sara) czy sam Huston w roli narratora/Boga oraz Noego, to jest na co popatrzeć. Szkoda, że nie wszyscy dostają szansę na stworzenie głębszych postaci (oprócz Abrahama) i sporo z obsady to w zasadzie epizody jak w przypadku Michaela Parksa (Adam), Stephena Boyda (król Nimrod) czy Petera O’Toole’a (anioł w trzech postaciach).

biblia3

Trudno mi jednoznacznie ocenić „Biblię”, która – nawet jak na tamte czasy – była bardzo ambitnym przedsięwzięciem. Ma bardzo epicki rozmach, niektóre efekty specjalne godnie znoszą upływ czasu, muzyka brzmi fenomenalnie, ale to wszystko wydaje się takie emocjonalnie chłodne, nie angażujące. Może zamiast zebrania tylu wydarzeń należałoby się skupić na jednym oraz skupić się na tym. Ale na to odpowiedzi już nie dostaniemy.

6/10

Radosław Ostrowski

nadrabiamhustona1024x307