Plan Maggie

Poznajcie Maggie – młoda dziewczyna, która pracuje na styku sztuki oraz biznesu. Ma za to jeden konkretny plan na życie: chce mieć dziecko, ale niekoniecznie męża. Dlaczego? bo nie jest w stanie się z nikim zakochać na dłużej niż pół roku. Ale jest potencjalny dawca nasienia, czyli biznesmen odpowiedzialny za pikle Guy. Tylko trzeba załatwić spermę i wszystko będzie dobrze. Problem jednak w tym, że plany lubią się sypać. Na drodze pojawia się niejaki John Hardin – wykładowca akademicki, który pracuje nad fabułą. Poza tym ma żonę (też intelektualistka) i dwójkę dzieci. To jednak nie przeszkadza Maggie w zakochaniu się w mężczyźnie, co komplikuje pewne rzeczy.

plan_maggie3

Co wam przychodzi do głowy, kiedy myślicie o komedii romantycznej z intelektualistami oraz Nowym Jorkiem w tle? Na pewno myślicie o Woodym Allenie, lecz „Plan Maggie” to dzieło Rebeki Miller. Niemniej wszystko skupia się na trójkącie miłosnym (Maggie, John i jego żona), próbując znaleźć odpowiedź na niemal odwieczne pytanie dotyczące zakochania, odkochania i poczucia odpowiedzialności. Czy można sobie zaplanować czyjeś życie, co próbuje zrobić nasza bohaterka w drugiej połowie filmu, a może należy wszystko przyjmować z dobrodziejstwem inwentarza. Duch nowojorskiego okularnika przewija się w muzyce, gdzie nie brakuje ducha jazzu czy portretów części miasta. Nie ma jednak tutaj takiego ironicznego humoru, choć nie brakuje tutaj trafnych obyczajowych obserwacji. Intryga może na początku wydawać się wydumana, jednak z czasem zaczyna nabiera pewnego rozpędu, w czym pomaga pewna drobna wolta. Bo akcja przeskakuje na 3 lata i stan zakochania oraz małżeństwa aż do kryzysu.

plan_maggie1

Wtedy „Plan Maggie” zaczyna niejako się od początku, bo co zrobić, jak się już plan się spełnił? Zaczynają się pojawiać pytania, a jednocześnie dostrzegać pewne niedoskonałości tej drugiej połówki. No i zaczynają się dylematy: zostać, odejść czy może… wymyślić jakiś nowy plan? Robi się troszkę dowcipniej (zwłaszcza postać Tony’ego), ale nie wywołuje to gwałtownego ataku śmiechu. I to dla paru kinomanów może być przeszkodą.

plan_maggie2

Jednak cały ten „Plan” działa, co jest także zasługą wiarygodnych, nieidealnych, lecz sympatycznych postaci. Tytułową Maggie gra Greta Gerwig i jest dość pokręconą, postrzeloną dziewczyną, która całkiem nieźle ogarnia pewne kwestie i ma odrobinę dziewczęcego uroku. Ale z drugiej strony jest naiwna i tak naprawdę nie do końca wie, czego chce. Jednak film tak naprawdę kradną dwa wierzchołki trójkąta, czyli Ethan Hawke oraz Julianne Moore. Ten pierwszy, czyli niespełniony artysta Paul, wydaje się troszkę pierdołowaty, bo zaniedbuje obowiązki ojcowskie i mocno skupiony na sobie. Z drugiej jednak strony jest szczery, może pełen kompleksów (zwłaszcza na polu zawodowym), co czyni tą postać złożoną. Na podobnym tonie błyszczy Moore ze swoim duńskim akcentem, sprawiając wrażenie chłodnej, dystyngowanej kobiety, z błyskotliwą karierą naukową w tle. Humoru troszkę wnosi Bill Hader (Tony) oraz Travis Fimmel (Guy) na drugim planie.

Film może wydaje się niepozornym, sympatycznym filmem obyczajowym, okraszony odrobinką humoru. Miller wydaje się być bardziej lightową wersją Woody’ego Allena, ale jednocześnie udaje się stworzyć swoją własną tożsamość. I nawet Gerwig mnie nie irytowała, co jest rzadkością.

7/10

Radosław Ostrowski

Warcraft: Początek

„Warcraft” to jedna z najpopularniejszych serii gier komputerowych w historii tej branży. Opowieść o konflikcie między ludźmi a orkami, wydaje się wręcz idealnym materiałem na porządne kino fantasy. Projekt ekranizacji leżał 10 lat, zanim doszło do ostatecznej realizacji, której podjął się Duncan Jones – zdolny filmowiec tworzący kino SF („Moon”, „Kod nieśmiertelności”).

warcraft1

Sama historia jest prosta. Orkowie nie są w stanie żyć w swoim świecie, który umiera. Za radą swojego przywódcy Gul’dana, używającego czarnej magii (Spaczenia) wyruszają do królestwa ludzi, Azeroth. Wojna wydaje się nieunikniona, a lud prowadzony przez króla Llane’a oraz dowódcę wojsk, Lothara, szykuje się do starcia. Pomocą ma służyć Strażnik, Medivh. Jednocześnie w obozie orków, dochodzi do buntu pod wodzą Durotana.

warcraft2

Jak widać, Jones próbuje wejść w realia fantasy, dość wiernie oddając warstwę wizualną gry. Dlatego rycerze mają bardzo duże zbroje i miecze, Orkowie to strasznie napakowani koksiarze z młotami, a wygląd miast jest imponujący. Najciekawsze jest jednak pokazanie historii z punktu widzenia Orków, którym bliżej jest do ludzi niż do tępych, bezmózgich potworów. Potrafią myśleć, są honorowi i muszą decydować o tym, co jest dobre dla ich ludu. Przy nich ludzie wydają się prostą zbieraniną, która kieruje sojuszem innych nacji (krasnoludy, elfy), które są tutaj ledwie zarysowane. Niby jest ten świat, ale brakuje tła, fundamentów i możliwości wejścia w ten barwny świat. Motywacje są jednak jasno pokazane, intryga poprowadzona sprawnie i gładko, bez przynudzania. Starcia wyglądają efektownie, w tle gra podniosła muzyka, a efekty specjalne zasługują na uznanie (wygląd Orków – wow).

warcraft3

Jak w tym całym świecie odnaleźli się aktorzy? Całkiem dobrze i nie czuć fałszu. Najlepiej z całej obsady wypadły dwie postacie: Durotan i Strażnik. Pierwszy (fantastyczny Toby Kebbell) jest lojalnym, honorowym wojownikiem, potrafiącym przejrzeć na oczy, drugi (niezawodny Ben Foster) skrywa w sobie pewną tajemnicę, wiedzę i nie mówi zbyt wiele. Humor wnosi Travis Fimmel jako odpowiedzialny i lojalny dowódca, potrafiący rzucić ironicznym tekstem. Pochwalić też należy intrygująca Paula Patton (mieszanka człowieka i orka Garona) oraz solidny Dominic Cooper (opanowany i rozważny król Llane).

warcraft4

Twórcy podchodzą do materiału źródłowego z szacunkiem i to widać od samego początku. Jones wkłada wiele serca i wysiłku, by zrobić po prostu dobry film, będący udaną ekranizacją gry. Zakończenie sugeruje część drugą, która mogłaby rozkręcić całą serię. Czekam.

7/10

Radosław Ostrowski