Egzorcysta

Trudno powiedzieć coś nowego na temat tego filmu. Historia jest prosta i niezbyt skomplikowana: 12-letnia Regan zaczyna się dziwnie zachowywać. Matka próbując jej pomóc, desperacko chwyta się wszelkiej pomocy, aż dochodzi do wniosku, że jej córka jest opętana. Wypędzenia demona podejmują się doświadczony ksiądz Merrin oraz przeżywający kryzys wiary Damien Karras.

Realizacji tego filmu podjął się opromieniony sławą „Francuskiego łącznika” William Friedkin, bazując na bestsellerowej powieści Williama Petera Blatty’ego. Ale jeśli spodziewacie się anielskich chórów z epickim soundtrackiem czy efektownych scen i hektolitrów krwi, pomyliliście adresy. Reżyser wręcz w konwencji dokumentu przeplata ze sobą dwa wątki: opętanej Megan, której próbuje pomóc matka (wizyty i badania lekarskie) oraz księdza Karrasa, który zaczyna mieć wątpliwości, co do słuszności wybranej drogi i obwinia się za śmierć matki. A wszystko to w stonowanych kolorach, naturalistycznych i nadal broniących się efektach specjalnych. Jednak szczerze powiedziawszy, czegoś mi tu brakuje – bo nie jest to horror, przynajmniej w ogólnie pojętym znaczeniu tego słowa. I to co straszyło 40 lat temu, raczej nie wywołuje już takiego wrażenia teraz (wyjątkiem jest Regan chodząca na czworaka na schodach czy scena egzorcyzmu). Na plus też należy wyróżnić dość gorzki finał.

egzorcysta1

Friedkinowi udało się za to zebrać naprawdę dobrą obsadę. Ellen Burstyn jako matka Regan idealnie pokazuje jej zagubienie i desperację, Linda Blair przechodząca przemianę z grzecznej dziewczynki w ostrą, bo opętaną laskę bawiącą się krucyfiksem potrafi jeszcze przerazić. Ale i tak najbardziej przykuwa uwagę Jason Miller jako zagubiony ksiądz Karras, któremu sutanna mocno ciąży. To on dominuje ekran i jego rozterki schodzą na plan pierwszy i przykuwają uwagę. No i w końcu – last but not least – Max von Sydow jako tytułowy egzorcysta – silny, pewny siebie, bardzo doświadczony, choć lekko nie przy zdrowiu.

egzorcysta2

Jednak „Egzorcysta” mimo lat nadal potrafi nieźle straszyć i zaskoczyć. Całkiem nieźle się broni, choć gdy oglądałem go za pierwszy razem (jakieś 7-8 lat temu) zrobił na mnie większe wrażenie.

6,5/10

Radosław Ostrowski