Konopielka

Witold Leszczyński drugi raz – po „Żywocie Mateusza” – wraca na wieś. Znowu wszystko wydaje się w formie ascetyczne, proste, ale wyrafinowane w formie. Jednak tutaj nie skupiamy się na dwóch osobach, lecz na całej wiosce podlaskiej. Taplary się nazywa i tam mieszka Kaziuk z żoną, syna oraz świeżo urodzoną córką. Wszyscy żyją ze sobą w zgodzie, tworząc jedną wspólnotę, opierając się na silnej tradycji. Z dala od szeroko rozumianej cywilizacji, pełnej zgnilizny i zepsucia. Spokój jednak ma to do siebie, że nie jest dany raz na zawsze i do wsi pojawia się postęp. A mówiąc dokładnie w postaci delegatów – potrafiącego trafić do ludzi wójta, stawiającego na przymus modernizacji urzędnika oraz pani nauczycielki. Ta ostatnia zostaje na wsi w celu edukowania i zostaje przydzielona na kwaterę… Kaziukowi.

konopielka1

Chyba już wiecie w jakim kierunku to zmierza. Zderzenie szeroko rozumianej tradycji z nowoczesnością, gdzie wynik wydaje się oczywisty do przewidzenia. Leszczyński jednak nie idzie tutaj na łatwiznę, pokazują prosty i oczywisty podział. Że skoro wieś zacofana, to musi być prymitywna. Ale czy oznacza, że jest zła? Może i nie są piśmienni, czasem zbyt dosłownie biorą wypowiadana do nich słowa, zaś ich wiara oraz przywiązanie do tradycji jest bardzo silne. Nawet jeśli te przekonania wydają się brzmieć idiotycznie (że nie ścina się drzewa przy domu, bo to jak zabić członka rodziny czy znajdujący się na górce złoty koń), bo bez nich to co zostaje? O tym opowiada sam dziad, przybywający do wsi: „Oszukaństwo, złodziejstwo, kurestwo”.

konopielka2

Reżyser przygląda się z ciekawością tej konfrontacji. Wszystko z perspektywy Kaziuka (fantastyczny Krzysztof Majchrzak), który jest typowym chłopem: co on powie, jest święte. Czasem bywa porywczy i rzuci obelgą albo uderzy, jednak czuje symbiozę ze swoim małym światem. Na wszystko nieznane i obce podchodzi z wrogością jak w scenie, gdzie rodzina próbuje pierwszy raz jeść z osobnych talerzy i sztućców zamiast jednej miski. Więc jakim cudem dochodzi do przemiany? Jak mawiał klasyk: „Na początku była chuć”, czyli pani Jola przyszła (debiutująca Joanna Sienkiewicz) i zamęt w umyśle Kaziuka sprawiła. Najpierw w snach jako naga kusicielka niczym Ewa z Edenu, aż w końcu to przez fascynację erotyczną mężczyzna łamie dawne tradycje. Najpierw ściga drzewo przy domu – po tym jak pękła gałąź, z której podglądał kobietę – aż w końcu robi niewyobrażalne: zaczyna ścinać żniwa kosą zamiast sierpem. I to doprowadza do tragedii.

konopielka3

Mimo dotykania ważnego tematu, Leszczyński nie boi się sięgać po humor. Głównie za pomocą użytej gwary oraz zderzenia dawnego z nowym. Niby zabawne, lecz ten śmiech zaczyna utykać w gardle, bo odpowiedzi tu jednoznacznie brak. Nawet finałowa scena daje pole do interpretacji. Tak jak cały film, pełen goryczy i pewnego wyczuwalnego fatalizmu. Frapujące kino, ciągle aktualne.

7/10

Radosław Ostrowski

Żywot Mateusza

Co jakiś czas pojawia się taki skromny, niepozorny film. Akcji w nim praktycznie nie ma, ale przykuwa uwagę. Tak mam z debiutem filmowym nakręconym w 1967 roku. jego bohaterem jest rodzeństwo: Mateusz i Olga. Mieszkają sobie gdzieś na poboczu wsi i prują wiązać koniec z końcem. On czuje silną więź z przyrodą i przewozi ludzi przez rzekę, ona robi swetry. Jakoś tak sobie żyją, ale wszystko się zmieniać, co natura niejako przekazuje.

zywot mateusza1

Debiutujący tym filmem Witold Leszczyński zaskoczył wszystkich. „Żywot Mateusza” klimatem przypomina kino skandynawskie – bardzo stonowane, wręcz ascetyczne w formie. Ale jednocześnie to wszystko wydaje się takie piękne, poetyckie, poruszające. Wszystko tutaj skupia się na małych rzeczach, pięknych krajobrazach oraz zwykłych, codziennych czynnościach. Ale opowieść poznajemy z perspektywy Matisa. To człowiek, który jak dziecko patrzy na świat: na drzewa, rośliny, ptaki. Jakby były dla niego częścią samego siebie. Jednak coraz bardziej docierają sygnały niszczące naturę: wielki ptak zostaje zastrzelony, drzewo zostaje rażone piorunem, nad głową lecą samoloty. Brat z siostrą coraz bardziej zaczynają się oddalać od siebie. Przestają się rozumieć, a dla Mateusza świat staje się coraz ciaśniejszy. Dla bohatera finał może być tylko jeden i to jest jedno z najbardziej poruszających zakończeń w polskim kinie.

zywot mateusza3

Jeszcze bardziej uderza tutaj forma: ascetyczna, a jednocześnie bardzo bogata kompozycja kadrów. Niby zdjęcia są czarno-białe, ale przyroda wygląda tutaj zachwycająco. Nadal jest tutaj wiele symboli (ptak, drzewo), dodających drugiego dna, lecz i bez nich film jest bardzo ciekawy. Z każdą minutą coraz bardziej poznajemy więź Mateusza z naturą, co wywołuje konflikt z siostrą. Zderzenie coraz bardziej obecnej cywilizacji z przyrodą staje się coraz bardziej bolesne. I nawet fantastyczna muzyka nie jest w stanie pozbyć wrażenia fatalizmu.

zywot mateusza2

Ten film nie działałby tak wspaniale, gdyby nie Franciszek Pieczka w roli tytułowej. Pełen entuzjazmu dziecka dorosły mężczyzna, nie potrafiący się dostosować do reguł współczesnego świata. Traktowany jako pocieszny idiota, to nadwrażliwiec z inną perspektywą na świat. Nie potrafi go zrozumieć Olga (zjawiskowa Anna Milewska), która darzy go miłością, ale bardziej stąpa po ziemi. Łatwiej się dostosowuje się do świata, choć nie jest to dla niej łatwe. Niemniej czuć harmonię w tym wszystkim.

zywot mateusza4

Zabrzmi to może dziwnie, ale debiut Leszczyńskiego to najbardziej skandynawski film produkcji polskiej. Bardziej skupione na budowaniu atmosfery i klimatu niż klasycznie rozumianej fabule, co dla wielu może być problemem. Ale nie dajcie się zwieść wiekowi produkcji ani czarno-białym zdjęciom. Zanurzcie się w tym doświadczeniu.

7,5/10

Radosław Ostrowski

PS. Film jest (jeszcze) dostępny na VOD na stronie Studia Filmowego Zebra, które ma prawa do tego tytułu. Został on cyfrowo zrekonstruowany pod nadzorem autora zdjęć Andrzeja Kostenki. Link znajdziecie tutaj. Zobaczcie, póki jeszcze jest.