Automata

Jest rok 2044. Ziemia na skutek burzy słonecznych zmienia się w radioaktywną pustynię, oddzieloną murem budowanym przez roboty nazwane Pielgrzymami Automata 7000. Maszyny są objęte dwoma protokołami: robot nie może zaatakować człowieka i nie może samodzielnie modyfikować. Sprawdzaniem robotów zajmuje się agent ubezpieczeniowy Jacq Vaucan. Pewnego dnia zajmuje się nietypowym przypadkiem robota zastrzelonego przez policjanta. Okazuje się, ze robot był poddawany modyfikacjom, co jest niezgodne z drugim protokołem. Vaucan prowadzi śledztwo, które odmieni jego życie.

automata1

Hiszpański reżyser Gabe Ibanez podjął się realizacji filmu SF (za amerykańskie pieniądze) i choć widać pewne budżetowe braki, wyszedł zaskakująco przyzwoity tytuł. Początek budzi skojarzenia z „Blade Runnerem” – deszczowe miasto, pełne brudu, kolorowych neonów oraz banerów. A jednocześnie obserwujemy powolny rozpad społeczności. Kryminalne śledztwo, mocno przypominające klimatem czarne kryminały potrafi utrzymać w napięciu, także dzięki mrocznym zdjęciom oraz interesującej scenografii. problem jednak zaczyna się, gdy bohater trafia na pustynię (przedtem jest efektowny pościg) – wtedy klimat zmienia się i powoli zanika. Jednak po drodze Ibanezowi udaje się zadać kilka pytań o sztuczną inteligencję oraz człowieczeństwo, serwując kilkoma scenami akcji. Nie przeszkadzają też zapożyczenia (także z „Mad Maxa” – pustynny krajobraz czy „Ja, robot” – wygląd robotów oraz protokoły), ale zwolnione tempo może parę osób zniechęcić.

automata2

Swoje robią za to dobrze zagrane role. Bardzo cieszy pojawienie się Antonio Banderasa w roli przypominającej troszkę Ricka Deckarda. Typowy śledczy – dociekliwy, szukający odpowiedzi, a łysina bardzo zaskakuje. Drugą zapadają w pamięć postacią jest naukowiec – dr Dupre (Melanie Griffith) badająca roboty i pomagająca naszemu detektywowi w sprawie. Ale pojawia się na dość krótki czas. Pozostałe role są zagrane bardzo przyzwoicie i trudno się do nich przyczepić.

automata3

Do połowy „Automata” wydaje się intrygującym oraz ciekawym filmem SF z dość oszczędnymi efektami specjalnymi oraz mrocznym klimatem. Potem jednak napięcie siada i brakuje tempa, jednak efekt może parę osób pozytywnie zaskoczyć. Fani SF znajdą coś dla siebie, a Ibanez może jeszcze kiedyś zaskoczyć.

6,5/10

Radosław Ostrowski