Macklemore & Ryan Lewis – The Heist

the_heist

Kolejny raper z Wysp Brytyjskich, co tłumaczy dlaczego jest biały. Do tej pory nagrał trzy EP-ki, mixtape i jeden niezależny album. Teraz 30-letni Ben Haggerty, bardziej znany jako Macklemore zdecydował się nagrać swój pierwszy studyjny album. Wsparł go w tym producent Ryan Lewis i tak narodził się „The Heist”.

Album zawiera 15 kawałków, co hip-hopem chcą być zwane. Podkłady są bardzo rozbudowane jak na tego typu muzykę, ale nie brakuje tu masy elektroniki, której słucha się z niekłamaną przyjemnością. Pojawiają się też bardzo naturalne dźwięki („skaczący” fortepian w „Can’t Hold Us”), pójście w oldskul („Thrift Shop” z „klaszczącą” perkusją oraz dęciakami), r’n’b („Ten Thousand Miles” czy „Thin Line” z klaskaniem, organami), country(„Cowboy Boots” z banjo w tle), a nawet pop („A Wake” z oldskulową elektroniką). Poza tym pojawia się jeden utwór instrumentalny („Bombon” z bardzo szybkim fortepianem). Jednym słowem, dzieje się tu wiele.

Gospodarz ma bardzo dobre flow i ma wiele do powiedzenia, zarówno na temat kobiet, pieniędzy („Gold”), sławy czy nałogach. Brzmi to bardzo przekonująco i słucha się tego bardzo dobrze. Ale czym byłby hip-hopowy album bez gości? Większość nazwisk nic mi nie mówi, a są tutaj m.in. Ray Dalton, Buffalo Madonna, Evan Roman czy Mary Lambert. I nie mam do nich żadnych zastrzeżeń.

Jeśli to miał być skok, to Macklemore’owi się udał w 100%. Ukradł czas, pieniądze, serwując w zamian bardzo dobre bity, flow i nawijkę. Dobry układ.

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz