Black Rebel Motorcycle Club – Specter at the Feist

specter_at_the_feast

Zespołów rockowych jest od cholery wiele i ciągle przybywa. Jedną z takich kapel jest pochodząca z San Francisco Black Rebel Motorcycle Club. Do tej pory trio nagrało 6 płyt, które spotkały się z dobrym przyjęciem. A teraz trio w składzie: Peter Hayes (wokal, gitara, bas, klawisze), Robert Levon Been (wokal, bas, gitara, fortepian) oraz Leah Shapiro (perkusja) pojawia się z siódma płytą.

„Specter at the Feast” zawiera 12 piosenek wyprodukowanych przez zespół. Utwory te wyróżniają się dwiema rzeczami: długością (najkrótszy niecałe 3 i pół minuty, najdłuższy ponad 8 minut) oraz klimatem, bardziej ponurym i surowo granym. Poza basem i gitarą elektryczną kluczowym dźwiękiem jest elektronika, budująca dość senny, wręcz oniryczny klimat („Fire Walker”), który jest ważniejszy od melodyjności i ładnych dźwięków, których też tu nie brakuje jak „Let the Day Beign” z równo walącą perkusją, bardzo ładnego „Lullaby” granego na akustycznych gitarach czy najszybsze w całym zestawieniu „Hate the Taste” (naprawdę ładnie gitara tutaj zasuwa i jeszcze ten tamburyn), „Rival” i „Teenage Disease” idące w lekko punkowej stylistyce. Słowem dzieje się tu wiele, choć nieróżni się to od innych kapel.

Wokal też jest całkiem niezły. Nie brakuje tutaj zarówno krzyku („Teenage Disease”), jak i szeptania („Some Kind of Ghost”, „Sometimes the Light”) i w obu przypadkach wypada to przyzwoicie. Także warstwa tekstowa, która opowiada o czymś więcej niż tylko o miłości zasługuje na pochwałę.

Mówiąc krótko „Specter at the Feast” nie jest przełomowym czy kompletnie nowym albumem. To po prostu dobra płyta rockowa z kilkoma potencjalnymi hitami, posiadająca swój własny klimat i zrobiona porządnie. Niby niewiele, ale frajdy jest sporo.

7/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz