Myslovitz – Skalary, mieczyki, neonki

Skalary_Mieczyki_Neonki_

W trakcie realizacji „Korovy” zespół nagrał materiał, który miał się różnić od tego, z czego znamy ich dotychczas. Z 9 godzin nagrań będących totalną improwizacją, wybrano godzinę i wydano dwa lata po nagraniu i wydano jako „Skalary, mieczyki, neonki”.

Album ten jest ostatnia płytą wyprodukowaną przez Tomasza Bonarowskiego, ale tym razem zespół poszedł po bandzie, bo dominuje tutaj eksperymentalne i instrumentalne granie, zaś piosenek jest raptem cztery. Muzycy idą w stronę psychodelicznych klimatów i brzmień. Monotonne solówki gitary elektrycznej, okraszone elektroniką i perkusją mogą niektórych znudzić zwłaszcza czasem trwania (większość utworów jest powyżej 4 minut), budując atmosferę tajemnicy i niejednoznaczności. Klawisze są bardzo ponure i tajemnicze („Man on the Machine”), czasem pojawi się gitara (najostrzej brzmi w „Death of a Cocaine Dancer” i „Sean Penn Song”), nie brakuje tutaj pomysłowych dźwięków („Beastie Fish” ze skreczami czy zapętlająca się perkusja w „Nr 9”).

Zespół stworzył coś, czego do tej pory w jego dyskografii trudno znaleźć, czyli muzykę czysto eksperymentalną, co dla fanów było wielkim szokiem i konsternacją. Nie nazwałbym tego albumu złym, ale to dziwne doświadczenie i jak dla mnie trochę za długi. Mimo to uważam ten eksperyment za udany i mający kilka ciekawych nagrań, choć pierwszy odsłuch może odstraszyć.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz