David Arnold – Four Brothers

Four_Brothers

Są takie filmy, które są zapominane i przechodzą przez ekran oraz świadomość kinomanów bez echa. Takim filmem byli „Czterej bracia” Johna Singletona – solidnie zrobiony film sensacyjny z zemstą w tle, który oglądałem z niemałą frajdą. Jednak o filmie już mówiłem, więc teraz pora skupić się na muzyce.

Jej autorem jest David Arnold – brytyjski kompozytor, który już współpracował z Johnem Singletonem przy filmach: „Shaft”, „Baby Boy” i „Za szybcy, za wściekli”. Kojarzony jest przede wszystkim z filmami o Bondzie oraz z serialu „Sherlock”. Tutaj zaś kompozytor postanowił pójść w stylistykę kina sensacyjnego z lat 70. trochę zahaczając o Lalo Schifrina – czyli jazzowo-funkową ścieżkę, gdzie orkiestra w zasadzie jest zredukowana do smyczków i dęciaków.

Aarnold słychać to już w otwierającym album, ale nie wykorzystanym w filmie „Four Brothers”, gdzie poza wspomnianymi instrumentami swoje daje funkowa gitara, delikatna elektronika oraz perkusja, z której temat będzie dość często się przewijał (m.in. w „Thanksgiving” z fletem oraz „czarnym” żeńskim wokalem). Zaś równie istotna jest tu muzyka akcji budowana w starym stylu za pomocą nerwowych i przeciągających się skrzypiec wspieranych dęciakami, perkusją i basem jak w „Holding Court” czy najbardziej dynamicznym „Shoot Out” (gdzie dochodzi do tego jeszcze elektronika i fortepian). Całość wypada bardzo spójnie i atrakcyjnie, nawet jak pojawiają się utwory niewykorzystane w filmie („400k Plan”, kończące album „Rebuilding the House”), co w przypadku tych utworów jest dość zastanawiające.

Niby nie jest to nic nowego, zaskakującego czy oryginalnego, ale Arnold napisał bardzo ciekawą i interesującą muzykę, która w filmie sprawdza się świetnie. Połączenie starych metod z nowoczesnymi brzmieniami, stworzyło ciekawy klimat, a i na płycie też słucha się tego z niekłamaną przyjemnością. Bardzo udana płyta Anrolda spoza cyklu o agencie 007.

7,5/10

Radosław Ostrowski


Dodaj komentarz