Nieugięty Luke

Lucas Jackson jest młodym facetem, który walczył na wojnie, był wielokrotnie odznaczany, jednak wrócił jako szeregowy. Poznajemy go, gdy niszczy parkometry pod wpływem alkoholu z powodu nudy. Tak trafia do więzienia, gdzie trzeba się trzymać zasad, a wśród więźniów rządzi Dragline. Jednak Luke powoli zaczyna zdobywać szacunek współwięźniów.

luke1

Pozornie ten film wydaje się kolejną z wielu opowieści o więzieniu. Jednak Stuart Rosenberg nie serwuje kolejne banalnej opowieści o niepokornym więźniu. Na początku poznajemy reguły oraz więźniów, którzy w ostatecznym rozrachunku okazują się porządnymi i sympatycznymi gośćmi. Zaś strażnicy i naczelnik to ludzie dbający o władzę (czasem jej nadużywają) i porządek zgodny z ich przepisami. Zostaje to w końcu skonfrontowane ze zbuntowaną i niepokorną jednostką, która z góry jest skazana na przegraną. Wszystko zrealizowane w surowym stylu (bardziej stonowane zdjęcia), z dobrymi dialogami, solidnym montażem i kilkoma zabawnymi sytuacjami, które ubarwiały życie w więzieniu (m.in. próba zjedzenia 50 jajek w godzinę czy „wyścig” podczas nakładania asfaltu).

luke2

Jednak najmocniejszym atutem tego filmu jest dwóch aktorów, którzy wybili się i stworzyli świetne kreacje. Mówię tu o błękitnookim Paulu Newmanie, czyli tytułowym nieugiętym Lukiem, który nie daje się do końca złamać i tworzy ciekawy portret charyzmatycznego buntownika oraz nagrodzonym Oscarem George’u Kennedym, czyli Draglinie – twardzielu o gołębim sercu. Tych dwóch ciągnie ten film do samego końca.

Trochę zapomniana więzienna opowieść, która była poruszająca aż do czasów „Skazanych na Shawshank”. Chyba przez ten film obraz Stuarta Rosenberga trafił do krainy zapomnienia. Chyba niesłusznie.

7,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz