Jordan Turner jest operatorką linii 911. Podczas jednego z takich połączeń popełnia błąd, doprowadzając do śmierci dziewczyny przez psychopatę. Zostaje przeniesiona do szkolenia nowych pracowników sieci. Wtedy do biura dzwoni dziewczyna porwana przez kierowcę w bagażniku jego auta. Jordan przejmuje rozmowę i próbuje pomóc.

Czy można zrobić trzymający w napięciu thriller, który bazuje w większości czasu na rozmowie? W dodatku przez telefon? Brad Anderson pokazuje, że to jest realne. Przeskakując z centrali do bagażnika auta (prawie jak w opartej na podobnym pomyśle „Komórce”), udaje się trzymać w napięciu i to wielokrotnie, jednocześnie pokazując jak bardzo ryzykowna jest to praca. Intryga przykuwa uwagę i zmusza do myślenia, ale już końcówka (nie będę zdradzał) delikatnie rozczarowuje i zmienia ją w kolejny konwencjonalny dreszczowiec. Poza tym logika i działanie naszego bohatera jest czasami bardzo naiwne (dlaczego najpierw nie sprawdził czy porwana ma telefon). Dialogi przyzwoite, współpraca między centralą a służbami porządkowymi wszelkiej maści (w tym wypadku policji) są klarownie pokazane, okraszone to dobrym, dynamicznym montażem i irytującą muzyką. Tworzy to dość nierówną mieszankę, która ostatecznie wypada całkiem nieźle.

Po części sytuację ratują aktorzy, którym udaje się stworzyć ciekawe role. Tutaj najbardziej wybija się Halle Berry w roli załamanej operatorki, która musi zmierzyć się z demonami przeszłości. Udaje się jej zachować spokój, a jednocześnie jest skuteczniejsza od policji (to po co gliniarze?). Drugą jasną osobą jest Abigail Breslin, czyli porwana Casey. Jej przerażenie jest wręcz namacalne i udziela się też po drugiej stronie. Zaś Michael Elklund jako porywacz jest małomówny, wywołuje przerażenie, choć pod koniec na siłę robi się z niego psychola.

Film Brada Andersona jest dość nierównym thriller, przy którym można nieźle spędzić czas. Jest tu co być powinno, są różne kiksy, niemniej ogląda się to z przyjemnością.
6/10
Radosław Ostrowski
