

Byli już Brytyjczycy, a co robią teraz Amerykanie? Jest taka kapela, która działa od 1995 roku z Teksasu, ale nie grają country. Ich najbardziej znanymi utworami są „Should Be Loved” i „Say It”, a do tej pory nagrali 6 płyt. Teraz Blue October pod wodzą Justina Furstenfelda pojawia się z nowym materiałem.
„Sway” zawiera 13 piosenek wyprodukowanych przez zespół oraz Davida Castella. I pierwsze, co uderza to spokój, który jednak bywa „zabrudzany” przez gitary oraz odrobinę mocniejsze uderzenia („Angels in Everything”) oraz głośniejszy wokal Furstenfelda. Jest tutaj gitara elektryczna (zazwyczaj spokojna), ale częściej się tu przebija fortepian („Fear”, „Bleed Out”), smyczki („Breathe, It’s Over”, „Things We Don’t Know About”), elektronika („Light You Up” z rapowaną zwrotką). Klimat zaś miejscami potrafi być mroczny („Hard Candy”), nie brakuje silniejszych uderzeń („Put It On”), jednak nie ma ich tutaj zbyt wiele. Całość jest owszem zróżnicowana, ale dość nierówna i mało przykuwająca uwagę. Mało takiego pełnokrwistego pazura jak w „Things We Do All Night”, gdzie perkusja wali jak młotem, gitara brudzi, a wokal jest mocny. Niemniej „Sway” brzmi całkiem nieźle.
6/10
Radosław Ostrowski
