Buddy Guy – Rhythm & Blues

Rhythm_and_Blues

Blues to zawsze blues jest – tak śpiewał w jednym z utworów Wojciech Skowroński. To samo wiedział Buddy Guy (lat  77), która gra tą muzykę od bardzo dawna. Jednak zamiast przejść na emeryturę lub odcinać kupony od dawnej sławy, nagrywa płyty. I teraz wyszła płyta nr 29.

Już sam tytuł mówi, jak będzie ta płyta. To bluesowe granie w starym, dobrym stylu. Produkcją zajął się doświadczony muzyk Tom Hambridge, który współpracował m.in. z Lynyrd Skynyrd. Jeśli jednak myślicie, że będzie to spokojne, delikatnie granie – pomyliliście adresy. Momenty krótkiego oddechu są bardzo nieliczne („One Day Away”), to nawet w nich pojawiają się dynamiczne, surowe riffy („I Could Die Happy”) oraz stardowy zestaw instrumentarium: perkusja, bas, fortepian („Never Gonna Change”), ale też dęciaki i organy (gościnnie grający Muscle Shoals Horns). Ogień, silna energia i charyzma Buddy’ego, który ani na chwilę nie zwalnia tempa, w dodatku jeszcze tworzy melodyjne kawałki. Ale żeby nie było, wokalista zaprosił jeszcze kilku gości, którzy wypadli znakomicie, m.in. Beth Hart („Will You Gonna Do About It”), Kida Rocka („Messin’ with the Kid”) czy 3/5 składu Aerosmith („Evil Twin”). Innymi słowy, album ten pozwoli przetrwać zbliżające się jesienne dni z hukiem i łomotem.

8,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz