
Ta wokalistka pochodząca z Norwegii (kraju kojarzonego z łososiem norweskim oraz triem a-ha) przebiła się na cały świat utworem „All This Time” w 2008 roku, pochodzącym z czwartej płyty. Bardzo uznana w swoim kraju nadal nagrywa i właśnie teraz ukazał się jej szósty album „Weapon of Mind”.
Za produkcję odpowiada stały współpracownik – Martin Sjolle. I nie będę oszukiwał, jest t popowa płyta. Czy znaczy, że dobra? Na pewno nie wywołująca rozdrażnienia czy irytacji, a to już coś. Dominuje tutaj fortepian, który tutaj pojawia się niemal cały czas. Owszem, jest tutaj elektronika, jednak nie jest ona ani agresywna, nie wywoływała też rozdrażnienia uszu („I Always Liked That”), choć zdarzały się pewne niewypały (paskudna perkusja oraz dźwięki w „You’re All Telling Stories”). Pojawia się też delikatna gitara elektryczna („You Make Me Fell Good”), smyczki (poruszający „Lover Let Me In”), zaś całość wypada całkiem przyzwoicie, ku mojemu zaskoczeniu. Tych 13 piosenek w większości słucha się naprawdę nieźle, dodatkowo okraszone bardzo delikatnym, wręcz dziewczęcym głosem Marii oraz solidnymi tekstami mówiącymi o tym, co w większości muzyki.
Owszem, nie jest to idealna pozycja, ale to naprawdę przyjemny album popowy, co nie dzisiaj nie zawsze się udaje. Tutaj akurat wyszło.
7/10
Radosław Ostrowski
