

Z zespołami debiutującymi jest tak, ze nie chcą kończyć tylko na jednej płycie/przeboju i postanawiają kontynuować rozpoczętą drogę. Ta sama ekipa, ci sami producenci i w ten sposób powstało „Performances and Coctails”.
Początek (czyli gra gitary) zapowiada kontynuacje wyznaczonej drogi przez poprzednika. Garażowa gitara, mocne uderzenie perkusji, ale też i chwytliwe, szybkie numery („The Bartender and the Thief”). Ale to tylko pozory, bo dalej jest bardziej stonowanie, delikatniej i mniej punkowo. Słychać to i w „Hurry Up and Wait” czy „Just Looking” z długim gitarowym wstępem. Na pewno jest różnorodniej, w połowie nawet spokojniej, ale słowo nuda nadal pozostaje nieznane dla Kelly’ego Jonesa i spółki, idąc bardziej w stronę rockowych brzmień z lat 90., czyli britpopu (słychać to w „A Minute Longer” oraz „She Takes Her Clothes Off”). I ta delikatniejsza część bardziej mi się podobała, pokazując jak wiele potrafi tylko trzech kolesi. I znowu nie zawodzi warstwa tekstowa – ciekawa, niepozbawiona metafor i trafnych obserwacji. Wokal Jonesa jest tutaj już trochę bardziej podniszczony i pozostaje nadal w duchu punka, co jednak nie gryzie się mocno z cała resztą.
Widać już pewien progres i powolna zmianę wobec poprzednika. Ciekawsze brzmienie, skręty w bardziej spokojne kompozycje (piękne „I Stopped To Fill My Car Up”) powodują, ze „Performances and Coctails” trzymają się dzielnie mimo upływu wielu lat.
8,5/10
Radosław Ostrowski
