Własnym głosem

Lektor to ma klawe życie – musi tylko przeczytać to, co mu napisali i będzie w stanie zarobić kupę szmalu. Pod warunkiem, ze będzie w pierwszej piątce najlepszych lektorów (czytaj: będzie zasuwał do kilkuset reklam i trailerów rocznie). Do tego grona próbuje się przebić nauczycielka emisji głosu – Carol Salomon, córka legendarnego lektora. I pewnego dnia, trochę dla zabicia czasu, dostaje propozycje nagrania głosu pod trailer do filmu dla dzieci. Powoli dostaje więcej propozycji, aż nagle otrzymuje szansę nagrania zwiastunu do superprodukcji z użyciem słów „In a World…” wypowiadanych przez zmarłego Dona LaFonataine’a. Ale walka nie będzie łatwa.

glosem1

Aktorka Lake Bell kojarzona z drugoplanowych ról z takich filmów jak „Sex Story” czy „To skomplikowane”, tym razem postanowiła zadebiutować jako reżyserka. I wyszła jej dość zgrabna komedia o środowisku lektorów, przeplatana dość sporą ilością obyczajowych wątków, które troszeczkę mi przeszkadzały, lecz stanowiły główny motor humoru. Zdrady, skomplikowane relacje z zapatrzonym w swoje ego ojcem, galeria paru dziwaków (dominuje tutaj postrzelony Louis), kilka zabawnych sytuacji (obsesja bohaterki na punkcie aktualizowania swojej bazy głosów) – to pozwala doprowadzić do stanu śmiechu. Jednak przy okazji nasuwa się tu refleksja na temat pewności siebie i akceptacji swojego miejsca. Przy okazji też pokazuje, ze nie zawsze wygrywa najlepszy. Niby nic odkrywczego, ale nieźle się to ogląda.

glosem2

Do w dużej części zasługa samej Bell, która wciela się w Carol, kupując mnie od samego początku. Poza nią zdecydowanie warto wyróżnić Demetriego Martina (Louis – dziwaczny koleś od realizacji nagrań), Roba Coddry’ego (Moe, mąż Dani, siostry Carol) oraz pojawiające się w epizodach Evę Longorię i dawno nie widzianą Geenę Davis (producentka Katherine Huling).

Ogólnie całkiem sympatyczna produkcja. Tyle.

6,5/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz