Miłość

Z polskimi filmami zawsze mam pewien problem. Produkcje tzw. komercyjne czy rozrywkowe przeżywa stagnację i (zazwyczaj) to kompletne niewypały lub co najwyżej średniaki, a tzw. kino artystyczne albo jest zbyt depresyjne i traumatyczne albo naznaczona martyrologią, zwyczajnie nieciekawą. I właśnie trafił do mojej ręki film dokumentalny z Polski, co samo w sobie jest kompletną abstrakcją. W dodatku jest on o muzyce.

milosc1

Wszystko zaczęło się pod koniec lat 80., kiedy to czterech muzyków z kompletnych różnych światów poznało się i założyli zespół Miłość. Mieli grać yass, czyli mniej konwencjonalny jazz. A byli to Tymon Tymański (kontrabas), Mikołaj Trzaska (saksofon), Leszek Możdżer (fortepian) i Jacek Olter (perkusja). Historię tego zespołu próbuje opowiedzieć debiutant Filip Dzierżawski.

milosc2

Punktem wyjścia dla opowieści o tym już kultowym (w pewnych kręgach) jest próba reaktywacji i zorganizowanie wspólnej próby przez żyjących członków (poza w/w był jeszcze Maciej Sikała – drugi saksofon) plus grający na perkusji Jakub Staruszkiewicz z zespołu Pink Freud. Przy okazji mamy rozmowy z członkami zespołu i poznajemy historię zespołu, przechodząc przez kluczowe punkty: pierwsze spotkanie, pierwsze płyty, spięcia aż do tragicznej śmierci Oltera (bardzo poruszający fragment opowiadany przez Tymona i Trzaskę), która doprowadziła do ostatecznego rozpadu. Wszystko to przeplatane dość bogatymi zbiorami archiwalnych filmów (prywatne zbiory), zdjęć i także muzyki.

milosc3

Jakby przy okazji Dzierżawski przedstawia ich przekonania i refleksje na temat muzyki i sensu tego, co robią. Widać, że mimo spięć między nimi każdy z nich naznaczył swoim piętnem każdego z siebie, że miedzy tymi różnymi muzykami (Tymon – taki żywy duch, Trzaska – żywiołowy, wręcz „agresywny”, Możdżer – mózgowiec, zwracający uwagę na dźwięki) nadal jest chemia. I nie ma tutaj żadnego przynudzania czy monotonii. A najciekawsze jest to, co nie powiedziane – mimo przyjaźni i chemii miedzy muzykami, widać pewne niezałatwione sprawy i trochę skryte żale. Widać to zwłaszcza w ostatnim akcie, gdy pada propozycja zagrania na Off Festiwalu w 2009 oraz reaktywacji zespołu Miłość, gdzie ze starego składu grają tylko Tymon z Możdżerem. Tutaj widać, jak bardzo drogi wszystkich muzyków za bardzo się rozeszły. To już podczas prób jest widoczne, gdy Trzaska jest coraz bardziej wycofany, niepewny, pełen wątpliwości. Ostatnie jego słowa wywołały we mnie ból, a jego postawa jest niezrozumiała i trochę nieuczciwa wobec reszty.

milosc4

Każdy na pewno ten film odbierze inaczej, ale jedno nie ulega wątpliwości – to kawał kapitalnego, mocnego kina. Brutalnie szczere, autentyczne i bardzo interesujące, ze świetną muzyką (chyba zacznę powoli szukać dorobku tego zespołu) i paroma obserwacjami naszego przemysłu muzycznego. I nie tylko.

8/10

Radosław Ostrowski

Dodaj komentarz